przez morrum » 31 paź 2011, o 21:38
W tej chwili chyba wszystkie węgorze czy to świeże czy wędzone dostępne w polskich sklepach rybnych są importowane z Chin. Chińczycy spokojnie odławiają na Atlantyku larwy węgorzy płynące ku Europie wraz z Golfsztromem (niby są ograniczenia, ale kto to na bieżąco pilnuje) później odchowują w sztucznych warunkach i po osiągnięciu rozmiarów konsumpcyjnych wędrują do Europy oraz na lokalne stoły. W polskich wodach populacja węgorza jest w makabrycznie niskim stanie a mimo to wędkarze narzekają na wprowadzone przed rokiem ograniczenia połowów. Podobno według instytutów rybackich wędkarze odławiają tyle samo a nawet więcej węgorzy rocznie aniżeli nasi kochani rybacy - każdy, kto zna polskie realia doskonale wie, że rybacy pupy stawiają bez żadnych ograniczeń a ryby przed sprzedażą nie są spisywane w żadnych rejestrach tylko od razu mają kupca "pod stołem". Praktycznie wszystkie ryby, które można kupić poza sklepami - na straganach czy na trasach podczas sezonu to ryby skłusowane - zazwyczaj w majestacie prawa przez legalnych rybaków ale z ominięciem kilku istotnych procedur. Zawsze twierdziłem, ze rybak od kłusownika różni się tylko tym, że coś tam mu wolno.
Węgorz jest smaczny, to prawda, choć nie każdemu jego smak tudzież kształt odpowiada. Jeśliby naprawdę udało się w sztucznych warunkach przeprowadzać tarło węgorza i pozyskiwać z niego zdrowy narybek, to koszty pozyskania materiału zarybieniowego drastycznie by spadły i może udało by się pogodzić i konsumentów i wędkarzy bez znaczącego negatywnego wpływu na biotopy. Mankamentem jest tylko fakt, że węgorze, zwłaszcza samice, żyją dość długo i rosną powoli a tarło odbywają tylko raz, pod sam koniec życia. Nie wiadomo też, czy osobniki pochodzące ze sztucznego chowu będą posiadały instynkt wędrówki tarłowej w określone miejsce (jeśli nie posiadały by, to zarybianie nimi zbiorników i rzek nie miało by żadnego znaczenia dla zachowania populacji rodzimej - co najwyżej stanowiły by dla niej bufor podczas odłowów, być może rosłyby znacznie większe nie będąc "obarczone" instynktem wędrowników).
Coś czuję, że Chińczycy pierwsi wezmą się za sztuczne tarło i hodowlę "rurków" póki ich ceny stoją wysoko.
Jak by nie było, świetna wiadomość.
Sumy, sandacze, bolenie, klenie, jazie... Wisła i gdzieś tam ja
