przez arczer1234 » 8 lip 2011, o 22:24
Zasiadłem się z kolegą w ostatni poniedziałek , gnojków się nie mogłem nigdzie dokopać , kupiłem więcej białych robaków dodałem do zanęty , ryb z kolegą razem złapaliśmy około 20 przewaga leszczy i jak to nazwał przechodzący irlandczyk "hybryda" leszcz pomieszany z płocią , ja złapałem węgorza małego , największa ryba jaką złapałem leszcz 37 cm reszta takie same sztuki 30 cm ,może następnym razem coś się uda większego złapać , ale co chciałem napisać otóż niedaleko nas łowili Polacy również zostali na noc w sumie nic dziwnego by w tym nie było byli mili trochę robaków im dałem ponoć ich tam jakieś nie żywe były ,koleś przyszedł pogadał pyta czy coś złowiliśmy to my mu odpowiadamy że parę sztuk on na to a gdzie ryby macie no ja na to że w wodzie już są i jedną taką sobie zostawiliśmy żeby ją pociąć zarzucić na noc koleś niecierpliwie pyta pokaz i pokaż no to mu pokazuje taki leszcz 31 cm za dobrze się zacioł i już nie chciał pływać więcej w wodzie na to koleś mówi że miał podobnego ale dał kierowcy ,no i tak się rozeszliśmy ,kiedyśmy już nad ranem na szybkiego pozbierali sprzęt się tak rozpadało że nie dało rady w polarach wysiedzieć ,po złożeniu sprzętu poszliśmy do tych kolesi zobaczyć jak im tam połowy się udają , koleś mówi że ryby przy ognisku mają ja patrze 4 leszcze nabite na patyk ale bez kitu nie były większe niż 25 Cm se myślę co oni z tym będą robić igły kobietą do cerowania czy jak ,kupel też patrzy i dziwi
rozumiem zabrać na patelnie coś większego jeśli prawo na to pozwala ale takie małe ,