Translate the forum:

{ EXIT } Przeglądasz forum jako gość! Zarejestruj, aby uzyskać pełny dostęp do forum ForumFishmaniak.pl.

Jak Zaczeła sie Wasza Przygoda z kijem

Re: Jak Zaczeła sie Wasza Przygoda z kijem

Postprzez chris296 » 29 lip 2010, o 00:53

Hm no cóż i ja postaram się przybliżyć Wam swoje pierwsze kroki w świecie wędkarstwa,które niestety stawiałem mocno kuśtykając :lol: i to w całym tego słowa znaczeniu,a mianowicie:
Lato 96r , niestety spędzone w domu z powodu złamania kości śródstopia :? , 3mce w gipsie i w końcu rehabilitacje ;) .Tego popołudnia po raz pierwszy od długiego czasu o dwóch nogach wybrałem się na kwadrat , gdzie spotkałem znajomych z osiedla.Okazało się,że chłopaki szykują się na nocne rybo branie i po krótkich namowach dałem się skusić na nocny wypad nad jeziorko.Szybko zorganizowali mi wędkę z kołowrotkiem,gdyż wtedy jeszcze nie miałem ani sprzętu , ani zielonego pojęcia o wędkowaniu. :P .Krótka 45 min jazda PKS-em ,kilka kilometrów pieszo i jesteśmy nad wodą.Kameralnych kilka oczek połączonych kanałkami niedaleko małej miejscowości Ścinawa oddalonej o kilkanaście kilometrów od Lubina.Zajmujemy miejsca na sąsiadujących oczkach. ;)Ja wraz z kolegą Włodkiem obok siebie,gdyż to on ma być dzisiejszej nocy moim przewodnikiem po tajnikach wędkarstwa :lol: .Koniu, jak go nazywaliśmy sprawnie rozkłada sprzęt , miesza zanętę ,pokazuje mi ogólnikowo co i jak i zestawy lądują w wodzie.Szybko łapię temat i łowienie z gruntu na koszyk okazuje się wcale nie takie skomplikowane :mrgreen: !
Mija kilka godzin wędkowania i okazuje się,że jako jedyny z ekipy miałem kilka brań :D ,ale z uwagi na brak doświadczenia , wcale nie jest takie proste skutecznie zaciąć rybę :oops: ,ale jak się mówi :Małymi kroczkami do przodu...!Zapada zmrok!I jest kolejne branie!!!Adrenalinka daje znać o sobie.Trafne wskazówki kolegi Konia pozwalają w końcu skutecznie zaciąć rybę.Amatorski hol i jak się okazuje w podbieraku ląduje jak się dowiedziałem od doświadczonego kolegi wędkarza leszczyk ,ale dla mnie i tak jak na tamtą noc wydawał się olbrzymem :roll: !
Reszta nocki owocuje w jeszcze jednego leszczyka , wyciągniętego oczywiście przeze mnie,a dla moich kompanów nocnych połowów ,niestety matka natura nie była taka szczodra. :( Powrót do domu mija mi w dobrym nastroju,czego nie powiedział bym o pozostałych kolegów po kiju. :mrgreen:
Nie muszę chyba pisać,że jeszcze tego samego dnia wybrałem się do sklepu wędkarskiego w którym zostawiłem większość moich oszczędności zaopatrując się w własny podstawowy sprzęt wędkarski,który notabene śmiga do dzisiaj,hehe!!! :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Pozdrowienia dla pozytywnie zakręconych!!!!
Pozdrowienia dla pozytywnie zakręconej braci wędkarstwa.
GADU-GADU 10282546
MOB. 0857253754

Avatar użytkownika
chris296
Karaś
 
Posty: 65
Wiek: 35
Dołączył(a): 22 lip 2010, o 22:30
Kasa: 0.00
Bank: 0.00
Lokalizacja: Galway
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Miejscowość: Galway
Level: 6
HP: 0 / 104
0 / 104
MP: 49 / 49
49 / 49
EXP: 65 / 65
65 / 65

Re: Jak Zaczeła sie Wasza Przygoda z kijem

Postprzez rexman » 16 wrz 2010, o 23:45

Wydawało mi się, że już swoje początki z wędką, a właściwie z kijem (leszczynowym) opisywałem, ale być może "zaginęło w akcji..."
Mając nie więcej niż 10lat, spostrzegłem że dużo starsi koledzy od jakiegoś czasu oddają się pasji łowienia ryb na pobliskim leśnym stawie. Staw zarybiony był przez starszego gościa (z nadleśnictwa). Dodam, że były to lata 69/70. Piękne czasy... to były :D
Ale do rzeczy... do lasu było blisko, więc kij leszczynowy wybrałem jak najdłuższy, najlżejszy i najmniej sękaty, żeby w tych miejscach nie pękał. O kołowrotku wówczas nawet nie słyszałem, więc żyłka (z myjaka do naczyń) uwiązana była w miejscu, gdzie dziś mamy kołowrotki. :mrgreen: Oczywiście zadbałem też o przelotki skręcone z drutu miedżianego.
Do zrobienia przelotki potrzebny był gwóżdż. Na niego nawijało się kilka zwojów drutu i przelotka była już gotowa. W zrobieniu wędki (nie jednej) :mrgreen: pomógł mi bardzo mój rówieśnik, który pilnie podpatrywał swego wujka - wędkarza. 8-)
Za spławik służyło odpowiednio przycięte gęsie pióro i odpowiednio dociążone ołowiem. Z ołowiem też nie było problemu, bo wujek miał go pod dostatkiem. (Z ołowianej blachy wyciskał na prasie śruty do swej wiatrówki). Aha, zapomniałbym... haczyk miałem wygięty ze zwykłej szpilki :mrgreen:
Przed rodzicami musiałem ukrywać swój sprzęt, bo i starszy brat miał kiedyś problemy co do wędkowania. O bracie celowo wcześniej nie wspomniałem, bo też bał się rodziców i nie chciał mieć ze mną nic wspólnego co do wtajemniczania mnie w to hobby. Poza tym byłem kilka lat młodszy i byłbym tylko kulą u jego nogi.
Widać, nie mieliśmy lekkiego życia pod tym względem. :evil:
Ale jak to mówią... "zakazany owoc najlepiej smakuje." :D
Co do pierwszej złowionej ryby... szczerze mówiąc nie pamiętam. To były jakieś kiełbie znad Widawy . Nad leśny staw nie miałem odwagi się zapuścić, bo właściciel mógł mnie złapać.
Natomiast kontrole nad Widawą... ponoć były, ale nigdy ich nie widziałem(śmy).

Jedno zdarzenie utkwiło mi w głowie. Wspomniany wcześniej rówieśnik (Janek), zaproponował ażeby zapolować na szczupaka. KIlka metrów od koryta rzeki Widawy powstał maleńki stawik. Dziś jednym rzutem oka stwierdziłbym, że jest zamieszkany przez nie jednego drapieżnika. 8-)
Kolega musiał coś już wiedzieć na ten temat. Wkrótce też udało mu się złowić w rzece okazałego kiełbia. Oczywiście posłużył mi zaraz za żywca.
Zahaczyłem go na swój haczyk i zanurzył się pod liściami pływającymi na wodzie niedaleko mych nóg. Dodam tylko, że stałem na jakimś dużym pniu - krok od brzegu.
Nie trzeba było długo czekać na rekcję szczupaka. Po kilku minutach zauważyłem jak mi ginie spławik pod wodą i mocne targnięcie przynętą.
Dziś nie potrafię opisać mojego zaskoczenia, gdy ujrzałem dużego szczupaka na swej wędce, ale musiało być wielkie, bo stojąc na wspomnianym pniu, nie przyszło mi do głowy
majtnąć nim za siebie na brzeg.
Żeby było ciekawiej, operację powtórzyłem z podobnym skutkiem. :oops:
Trzeci raz już szczupaczek nie chciał współpracować. :evil:
Kiełb zesztywniał i tylko ślady po zębach sczupczyka mogliśmy "popodziwiać ". :(

Od tamtej chwili minęło mnóóóóóóstwo czasu. Tak się złożyło, że wędka musiała iść w kąt. :(
Dziś znów zaczynam jakby od nowa. :mrgreen: :D
Obrazek

tel. 0874190640

Avatar użytkownika
rexman
Amur
 
Posty: 182
Wiek: 52
Dołączył(a): 18 kwi 2009, o 18:17
Kasa: 2,578.00
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Miejscowość: Lough Ree
Level: 12
HP: 3 / 319
3 / 319
MP: 152 / 152
152 / 152
EXP: 182 / 194
182 / 194

Re: Jak Zaczeła sie Wasza Przygoda z kijem

Postprzez Bart77 » 9 sie 2011, o 12:55

Moja wędkowanie zaczeło sie na początku szkoły średniej:) W zasadzie to jakiś bakcyl od braci starszych załapałem.
Ponieważ mieliśmy niedaleko osiedla 2 ladne stawy (Stanisław i Łabędzki na dzielnicy Sośnica w Gliwicach) więc tam się wszystko zaczeło oczywiscie bez karty wędkarskiej (kontrolerzy nas ganiali porządnie :D )
Z czasem pomagałem przy oczyszczaniu stawów, pracach na rzecz związku wędkarskiego czym sobie zaskarbiłem wdzięczność kontrolerów i zarządu a efektem był egazmin i karta wędkarska bez konieczności opłacania składek:)
W późniejszym czasie z ówczesnymi kontrolerami wybierałem się na 2-3 dniowe wyjazdy , to były piękne czasy.
Nic nie pozwalało mi się tak zrelaksować i odpocząć jak wędkowanie. 2 dni przed matura spędziłem cały dzień nad stawem zwanym "Zalane" w okolicy Zabrze-Makoszowy. Piękne leszcze tam się łapało.
Później niestety była przeprowadzka do Warszawy, gdzie może 2 razy ze znajomymi wędkowałem i pierwszy raz miałem okazje używać "bata" , znajomy pożyczył mi własnego 8m , całkiem mi się to spodobało :D
Niestety los chciał abym przyjechał do Irlandii i teraz tu mieszkam z znajomym i spiningujemy na plaży w Dunmore. To początki gdyż nie posiadam jeszcze swojego sprzętu, więc czekają mnie zakupy do połowy z plaży:)
Ale zaczyna się ciekawie:D Ostatni mój połów to 5 makreli i uwagaaa :D 3 kraby:D. Niefortunnie zachaczylem o linke z boji z koszem i sciagnelismy kosz z 3 krabami:D , sałatka z nich była wyśmienita:D a makrele poszly do znajomych:D

Avatar użytkownika
Bart77
Nowi użytkownicy
 
Posty: 5
Wiek: 34
Dołączył(a): 31 lip 2011, o 12:47
Kasa: 0.00
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 4400710
Miejscowość: Waterford
Level: 1
HP: 0 / 18
0 / 18
MP: 8 / 8
8 / 8
EXP: 5 / 10
5 / 10

Re: Jak Zaczeła sie Wasza Przygoda z kijem

Postprzez maro60 » 9 sie 2011, o 14:03

:lol: :lol: :lol: no jak widac i co zycie pokazuje poczatki zawsze bywaja trudne ( czyszczenie stawów ) ,ale ile pózniej przyjemnosci z wedkowania ,
"..Niestety los chciał abym przyjechał do Irlandii...." niestety :lol: tu dopiero zobaczysz co to jest prawdziwe wedkowanie ,tu zobaczysz piekne okazy o rozmiarach o jakich mógłbys tylko pomarzyc w PL ....bo tu one sa .Nie martw sie pierwszymi wynikami " plazowymi " od czegos trzeba zaczac ...a makrele smazone sa naprawde dobre ....nie mówiac o krabach .Życze polamania kija na metrówkach i do zobaczenia nad wodą
Załączniki
Cath&Release.jpg
Cath&Release.jpg (18.74 KiB) Przeglądane 56 razy
Maro60
CATCH & RELEASE
tel -0857884084

Avatar użytkownika
maro60
Sum
 
Posty: 1647
Obrazki: 10
Wiek: 52
Dołączył(a): 12 lip 2010, o 22:48
Kasa: 200.00
Bank: 678,975.00
Lokalizacja: I.E
Medale: 3
złote pióro (1) srebne pióro (1)
Fotografia (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Miejscowość: Co,Carlow
Level: 34
HP: 774 / 3226
774 / 3226
MP: 1540 / 1540
1540 / 1540
EXP: 1647 / 1736
1647 / 1736

Poprzednia strona

Powrót do Jak zaczeła się Wasza przygoda z wędkarstwem

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

?