OPISUJCIE SWOJE PRZYGODY Z WĘDKĄ NIE TYLKO POCZĄTKI. Opisujcie swoje ciekawe wyczyny śmieszne sytuacje albo i nie śmieszne chętnie poczytamy i może czegoś sie też nauczymy
Moje początki to :W wieku dziecięcym jak każdego bardzo mnie interesowało wszystko co się rusza na lądzie i w wodzie więc wszędzie byłem ,trzy razy się topiłem ponieważ chciałem złapać to raz rybę to raz jaszczurkę ale dobrze się skończyło spadałem też z drzew i gubiłem sie w lasach zachwycony przyrodą , wreszcie zrozumiałem że nie da się złapać rybek rękoma więc poznałem wędkę i i wtedy się zaczęły wyprawy a było to na wsi w woj CHEŁM-LUBELSKI to kuzyn wprowadzał mnie w tajniki tego wspaniałego hobby jezioro rzeka Bug nocne wyprawy na zbieranie rosówek wczesno poranne łowienie sumów.
Był świt słońce ledwo co wychodziło zza horyzontu cisza dookoła tylko za mną szum wiatru w drzewach hasanie polnych myszek i rżenie konia na polance przede mną ruch wspaniałej rzeki woda leniwie sie przelewała przez zwalony pień ja siedziałem tuż za nim nie świadomy tego co miało nastąpić ,zarzucone dwie wędki z leszczyny czyli dzisiejszy bacik spławik z gęsiego pióra żyłka 0.30 biorę trochę zanęty z rosówek i ziemniaków wrzucam tuż przed spławik i czekam .
na jedną wędkę coś zaczyna brać szarpie powoli spławikiem potem mocniej ale nerwowe branie po czym jeszcze raz szarpie ale już mocniej poszło wędka ugięła się dotykając szczytem wody zacinam jest jak dla mnie wtedy to duża ryba była choć to tylko leszcz ok 40 cm po emocjach wyciągnięcia takiej rybki siedzę dalej ptaszki śpiewają mi nad głową woda płynie ,nagle bez zapowiedzi brania wędka prawie ląduje w wodzie ledwo co łapię ją i zacinam nie musiałem to coś już było zacięte z ledwością utrzymuję wędkę w rękach ciągnę ją do góry cały zaczynam się trząś czuje jak nogi zapadają sie w muł zaczynam KRZYCZEĆ RATUNKU !!!! Kuzyn siedział jakieś 10 metrów obok mnie zdążyłem jeszcze zawołać parę razy RATUNKU NA POMOC kiedy się zjawił i pomógł mi wyciągnąć to coś co dla mnie wtedy było potworem a był to jak sie później okazało SUM mierżący prawie metr do końca życia nie zapomnę tego zdarzenia od tamtego momentu pokochałem wędkowanie i kocham nadal potem miałem jeszcze parę takich przygód ale opiszę to może innym razem.
pozdrawiam Darek




Nowości