Jigi, bo o nich mowa, to w największym skrócie przynęty wykonane z nici, piór, sierści i innych tego typu materiałów na haku, który w przedniej części zaopatrzony jest w obciążenie. Najpopularniejszą "podstawą" dla jigów są główki jigowe (nomen omen nazwa mówi za siebie) i nimi właśnie posługiwać się będziemy.
Na początek może słówko o najpopularniejszych w Polsce konstrukcjach tego typu - sandaczowych kogutach, które wykonuje się na nietypowych główkach z domocowaną kotwiczką, jednak ze względu na liczbę sandaczy w irlandzkich łowiskach a także specyficzny sposób prowadzenia przynęty, który mógłby zostać bardzo źle zinterpretowany, pominę sposób jego tworzenia (jest to jeden z najprostszych do wykonania jigów, nie wymagający posiadania żadnych narzędzi do celów krętactwa muchowego stworzonych).
Dla mnie jigi to przede wszystkim przynęty pstrągowe. W nieco większych rozmiarach, choć i niekoniecznie, bywają też skutecznymi przynętami do połowu morskich krewniaków pstrąga, troci i łososi (te drugie czysto teoretycznie, bo niestety doświadczeń takowych nie posiadam).
Jakie narzędzia powinniśmy posiadać chcąc pobawić się w tworzenie takich przynęt. Przede wszystkim niezbędne jest imadełko, bądź od biedy inne narzędzie przytrzymujące nam hak w miejscu, pozwalając na swobodne operowanie innymi przedmiotami wokół, kiedy będziemy wyczarowywać przynętę.
Ułatwi nam pracę nawijarka, z angielska zwana bobinką, , za pomocą której bez niepotrzebnego plątania, ze stałym naciskiem nawijamy nić wiodącą, przywiązując kolejne elementy naszego wabia.
W przypadku mniejszych jigów, albo jak kto woli dżigów - to drugie niby polskie bardziej, a tylko to mi edytor na czerwono podkreśla
Materiały. Tutaj się rozpiszę. Niezbędne są nici wiodące. Nie trzeba kupować specjalistycznych nici w sklepach dla muszkarzy, wystarczy syntetyczna, dość mocna nić krawiecka nawinięta na szpulkę nawijarki. Kolejną rzeczą niezbędną jest szelak, tudzież zastąpiony na przykład lakierem do paznokci, najlepiej bezbarwnym lub w stonowanym, ciemnym kolorze. Tu uwaga techniczna, jeśli ktoś postanowi "pożyczyć" taki lakier od swojej lepszej połowy - niech w żadnym wypadku nie pyta się o pozwolenie, po prostu myk i nie ma, tylko trzeba dobrze schować. Zwykle pytanie o zgodę kończy się pukaniem w czoło, nie zgodzeniem się i węszeniem, czy aby na pewno ten szaleniec nie zakosił jakichś kosmetyków. Kobiety już takie są, że prędzej ubzdurają sobie, że ich facet jest transwestytą i podzielą się tym z połową żeńskiej części miasta w tym z kobitami naszych kolegów, którzy też mogą w te brednie uwierzyć (a potem pozostaje tylko emigracja, ale gdzie, za Ocean?), niż przyjąć do świadomości fakt, że kropeleczka lakieru jest nam potrzebna do zabezpieczenia węzełka kończącego sztuczna przynętę dla jakichś tam ryb. Jeśli cicho i dyskretnie, niezauważeni "pożyczymy" sobie taki lakierek, unikniemy węszenia (kobieta wówczas prędzej stwierdzi, że sama gdzieś go zapodziała) poniżenia i wyrzucenia poza nawias społeczeństwa a także co ważne, unikniemy odmowy. Natomiast kupowanie nowego lakieru skoro już w domu mamy uważam za głupotę - poza tym sprzedawczyni może się okazać znajomą naszej pani i już czarne proroctwo pierwszego scenariusza gotowe. Tak więc cichutko podp...ożyczamy lakier i dokładnie ukrywamy go przed potencjalnym wzrokiem naszej kochanej dawczyni.
Atmosfera już rozluźniona, mam nadzieję, że spodobała się Wam ta dygresja
Oczywiście nie możemy zapominać o sierści - lisa, królika etc. Najlepiej wraz ze skórką, ułatwia to dobór i przechowywanie. Natomiast hodowanie lisa czy królasa tylko po to, by co jakiś czas troszkę kłaczków obciąć jest nieefektywne i kosztowne a samo zwierze po takich zabiegach wygląda nieestetycznie
Pióra - podstawą w przypadku jigów są pióra typu puch marabuta (w rzeczywistości to substytut, ale nie ma to najmniejszego znaczenia czy to puch prawdziwego afrykańskiego padlinożercy czy puch spod pach indyków) barwiony na różnorakie kolory. Przydają się kapki siodłowe kogutów - również barwione, chociażby na skrzydełka większych jigów, klasycznych kogutów - o tym wspominałem na początku. Również pióra szyjne na jeżynki małych modeli się przydają, jeśli takowe chcemy produkować. Zasadniczo pióra do produkcji jigów maja wspólną cechę, są dość miękkie, tanie i niewyszukane. Dodatkowo możemy zaopatrzyć się w zapas szenili na tułowiki, dubbingu (mielona sierść lub sztuczne odpowiedniki) tego samego przeznaczenia, również crystal flash dla ozdoby i postawienia "kreski nad Ź" się przydaje. Dodałbym jeszcze jedwab w wyrazistych kolorach na niektóre tułowiki i akcenty a także lamety, srebrną i złotą nić oraz do formowania tułowików większych modeli włóczkę, wiskozę czy kordonek.
Dla osoby nie mającej wcześniej nic wspólnego z kręceniem much i tym podobnymi pracami może się to wydawać sporo, ale zaręczam, że to wcale nie jest dużo. W większości przypadków można powiedzieć, ze taki futrzasto-pierzasty jig to sztuczna mucha ukręcona na haku z obciążeniem, i to prawda, tyle, że kręcenie jigów wydaje mi się dużo prostsze i wymagające mniejszej wprawy oraz mniejszego zaplecza materiałowego.
A wiec krok po kroku jak wykonać kilka modeli jigów.
1. Główkę jigową najlepiej pozbawioną ołowianej szyjki, mocujemy "do góry nogami" w trzymaku - imadełku. Osoby leniwe jak ja mogą przy większych główkach poprzestać na przygięciu zadziorka na szyjce - ołów jest miękki i nie ma z tym problemu.

2.Owijamy dość dokładnie szyjkę i trzonek haczyka nicią wiodącą.

3. Bierzemy wyciętą ze skórki kępkę lisiego futerka. Tu uwaga, bierzemy tyle ile chwycimy w dwa paluchy, potem trzymając za ich końce - te końcowe zewnętrzne, za pomocą grzebyka, szczoteczki wyczesujemy z wewnętrznej strony tzw. podszerstek, krótsze, "puchowe" drobne włoski, jeśli go usuniemy to co zostanie wyda nam się skromne, mało puszyste, po prostu sztywne no i niewiele, nie przejmujcie się, o to właśnie chodzi. Taki wyczesany z podszerstka pędzelek przykładamy do trzonka haka i przywiązujemy dość mocno kilkoma zwojami nici wiodącej.

4. Obcinamy wystające, zbędne końcówki, przywiązujemy końcówkę szenili a nicią wiodącą robiąc kolejne oploty dojeżdżamy do przedniej części trzonka haka.

5. Owijamy szenilą tułowik naszej przyszłej przynęty na odcinku około 2/3 długości trzonka, po czym kilkoma kolejnymi zwojami mocujemy szenilę i obcinamy pozostały fragment.

6. Odwracamy hak w imadełku do naturalnej pozycji. Przywiązujemy "skrzydełka" . Ja akurat w tym modelu zastosowałem dwie warstwy sierści, by lekko urozmaicić kolorystycznie przynętę. Najpierw przywiązałem odrobinę barwionej na oliwkowo sierści z ogona lisa.

7. Na nią zaś położyłem odrobinę identycznej sierści jaką wcześniej wykorzystałem robiąc ogonek przynęty.

8. Kiedy skrzydełka są już przytwierdzone nić wiodącą smarujemy odrobiną szelaku lub pożyczonego lakieru i na taką lepką nić nakładamy odrobinę dubbingu, na odcinku kilku-kilkunastu centymetrów w zależności od zapotrzebowania, wielkości przestrzeni, jaka chcemy zakryć.

9. Owijamy obklejoną nić wokół szyki, formując zgrabny wałeczek lub stożek, zależnie od potrzeb i zakańczamy kilkoma pętlami zaciśniętymi zaraz za główką ołowianą. tu na węzełek odrobinka szelaku bądź lakieru i oto możemy cieszyć się nowym jigiem-włosianką, który powinien zainteresować kropkowańca.

Ten model jako dość skomplikowany wybrałem do zaprezentowania na początek, gdyż każdy powinien załapać mówiąc kolokwialnie o co w tym chodzi, następne modele będę mógł opisywać bardziej skrótowo, gdyż większość rzeczy się w nich powtarza. Podstawowa zasada krętacza - zaczynaj zawsze od tyłu i zmierzaj ku przodowi. Czyli troszkę inaczej niż w miłości
Kolejny jig, to model który wzoruję na moim ulubionym streamerku - puchowcu mojego pomysłu. Być może ma on jakąś nazwę katalogową, ja na jego pomysł wpadłem podczas radosnej twórczości przy imadle i okazał się świetny na wczesnowiosenne pstrągi. Czarna Pijawa.
1. Obwijamy pozbawioną zadziorka na szyjce główkę jigową, a w zasadzie hak nicią wiodącą. Przytwierdzamy ogonek z puchu marabuta barwionego na czarno. Następnie obok przytwierdzamy też srebrną nić, czarny jedwab i w tym przypadku fioletowy kordonek - materiał to sformowania, ukształtowania tułowika, nie będzie widoczny, wiec nie ma większego znaczenia z czego będzie, lepiej natomiast by nie różnił się znacznie kolorem od docelowego (tu czarny jedwab).

2. Kształtujemy tułowik, tu lekki stożek zwężający się minimalnie ku tyłowi, i przy szyjce przytwierdzamy materiał kilkoma zwojami nici, obcinamy nadmiar (kordonka w tym wypadku).

3. Równo, zwój po zwoju, nawijamy czarną jedwabną nić nadając tułowikowi jego docelowy kolor i blask (za to kocham jedwab) na całej długości przynęty, aż po ołowianą główkę, przykrywając również szyjkę jiga. Na końcu przymocowujemy tradycyjnie kilkoma zwojami nici wiodącej i obcinamy nadmiar.

4. Srebrną nić, lepsza była by płaska srebrna lameta, nawijamy dość mocno w równych odstępach na tułowiku, w kierunku przeciwnym do nawojów jedwabiu. Przy główce przymocowujemy ją kilkoma zwojami wiodącej i naturalnie obcinamy nadmiar srebrnego paskudztwa.

5. Bierzemy odrobinę czerwonego puchu marabuta (może to być każdy inny czerwony materiał, choćby sierść, chodzi tylko o czerwony akcent) i robimy z niego bródkę przytwierdzając kilkoma zwojami nici wiodącej i obcinając nadmiar.

6. Odwracamy jiga do naturalnej pozycji i nad bródką przymocowujemy skrzydełka z czarnego puchu marabuta.

7. na koniec na wierzch skrzydełek dodajemy kilka pasemek crystal flash , raczej dla naszego poczucia estetyki, zakańczamy kilkoma zaciąganymi pętlami i lakierujemy węzełek, Kolejny Jig gotowy.

Teraz może dla rozluźnienia coś bardzo prostego, a nie mniej skutecznego. Mały jig z liska, bez fajerwerka i wodotryska
1. Jako, że jig ten jest na dość małej główce, bo sam ma niewielkie rozmiary, musimy pozbyć się szyjki, jako człowiek leniwy i podchodzący praktycznie do wielu rzeczy po prostu korzystam z główki, która takiego wynalazku fabrycznie nie posiadała. Obwiązujemy zatem trzonek gęsto i mocno nicią wiodącą i w mniej więcej 1/3 długości trzonka licząc od główki mocujemy solidnie kilkoma zwojami pęczek lisiej sierści pozbawiony podszerstka - identycznie jak w pierwszym z omawianych jigów.

2. Następnie smarujemy nić wiodącą lakierem i obklejamy ją delikatnie dubbingiem. Okręcamy tak powstałą instalację wokół przedniej części ciała wabika - tak jak w punkcie 9 pierwszej przynęty, zakańczamy ładnym półwęzłem, czyli pętelką, kilkukrotną, kapka lakieru i już mały jig do kuszenia pstrągów gotowy.

Inną nieco kategoria są małe jigi na najmniejszych główkach jigowych (jeszcze lepiej na hakach muchowych z zaciśniętą przy oczku śrucinką) które kręcę z myślą o łowieniu wzdręg tudzież kleni.
Tutaj już przydają się nieco lepsze zdolności manualne, bo dochodzi kwestia miniaturyzacji. Większość takich jigów to nieco powiększone wersje znanych mokrych muszek, wiązane po prostu na maleńkich główkach jigowych.
A wiec krok po kroku, no prawie, jak wykonać takiego mikruska.
1. Owijamy trzonek haka pozbawionego szyjki (tu już musiałem się pomęczyć niestety) nicią wiodącą. Przywiazujemy ogonek, w tym przypadku mój ulubiony, bo łowny czerwony. Może być z jedwabiu, z marabuta sierści, czegokolwiek, ważne by był niewielki.

2. Przytwierdzamy jak przy pijawce czarny jedwab i srebrną nić jako przewijkę. Dokładnie owijamy trzonek jedwabiem tworząc cienki tułowik, zakańczamy przy główce przywiązując kilkoma zwojami nici. Następnie skręcając w przeciwnym kierunku nawijamy przewijkę - proces identyczny jak w Czarnej Pijawie, tyle że zminiaturyzowany, wiec poprzestanę na opisie.
Następnie cofamy się nieco nicią wiodącą, mniej więcej na 1/5-1/4 długości trzonka i przymocowujemy niewielkie szyjne piórko koguta. (Może to być piórko kuropatwy, szyjne bażanta, piersiowe krzyżówki - wszystko zależy od wielkości i pożądanego efektu jeżynki).

3. Łapiemy odstającą końcówkę piórka szczypczykami do jeżynek i okręcamy je wokół tułowika w stronę główki tworząc jeżynkę, na końcu naturalnie z wyczuciem mocując kilkoma zwojami nici wiodącej. Można tez delikatnie, zważając na odstające "włoski" przejechać kilkoma zwojami do początku jeżynki i na powrót do główki, by pewniej ją umocować i zwiększyć trwałość konstrukcji. Zakańczamy klasycznie kilkoma półwęzłami, kapka szelaku i jig miniaturka na "białoryb" gotowy. Podobnymi konstrukcjami można tez kusić pstrągi i lipienie. Ja jednak preferuję w tym względzie metodę muchową i jej póki co się trzymam.

Na ostatnim zdjęciu, zbiorowym, przedstawiam garść jigów. Niektóre służyły jako modele przy wizualizacji procesu ich powstawania, inne robiłem dość dawno temu. Dla pokazania jakiej mniej więcej są długości położyłem obok obrotówkę typu comet numer 2. Na samym dole sandaczowy kogut do ciężkiego opadu (choć na mojej Wiśle 15 g to bardzo mało), wyżej pstrokaty żółto-czerwony jig skręcony z myślą o szczupakach, na dość lekkiej główce. Powyżej po lewej pstrągowe modele, w większości znane z fotografii powyższych, krok po kroku. Po prawej, obok błystki modele małe, "białorybowe" kręcone głównie z myślą o wzdręgach.
Zaś cztery ostatnie, w prawej dolnej części (2 czarne, biały i niebieski) to wyroby mojego guru w tym względzie, Grzesia Dziwonia.
Zdjęcie to w kleiłem w całości, by po powiększeniu można było szczegóły wabiów obejrzeć. Po kliknięciu w miniaturkę otworzy się w pełnej krasie

P.S. Na potrzeby zdjęć poglądowych robiłem dość obfite sierściuchy. W rzeczywistości, zwłaszcza na pstrągi, lepiej jest robić skromniejsze, mniej puchate wersje. Często taki zbyt bogato uraczony sierścią jig nie jest wyjątkowo łowny, ale po kilku pstrągach, które zdecydują się go skonsumować i przy okazji swoimi ząbkami połamią i wyczeszą część sierści staje się nadzwyczaj łowną przynętą.
Kolejna sprawa, że o ile sierść czy pierze do produkcji tych przynęt są w zasadzie niezbędne, o tyle przedstawione materiały typu jedwab, szenila, dubbing, nie są niezbędne. Robimy jigi a nie katalogowe modele sztucznych much na konkurs. Jeśli ktoś zrobi sobie taką pijawę z tułowikiem z ciemno zielonej włóczki, która akurat wystaje ze swetra, z przewijką z gumki od majtasów to nic się nie stanie, wszystko można! Jig ma być łowny, a nie piękny i wzorowo wykonany z najwyższej jakości i ceny materiałów (podobne zdanie mam zresztą o sztucznych muchach).
Pozdrawiam serdecznie wytrwałych czytelników







Nowości