Translate the forum:

{ EXIT } Przeglądasz forum jako gość! Zarejestruj, aby uzyskać pełny dostęp do forum ForumFishmaniak.pl.

Jigi w domowym warsztacie

Potrafisz robić własny sprzęt? Pisz o swoim fachu w tym dziale, umieszczaj także zdjecia swoich cudeniek

Jigi w domowym warsztacie

Postprzez morrum » 21 lut 2010, o 21:48

Nie natknąłem się jeszcze na temat takowy, a że zajęcie pożytecznym i ciekawym zarazem będąc frajdy co nie miara sprawia, postanowiłem oto napisać artykulik tudzież posta jak własnym sumptem w domowym zaciszu przynętę ciekawą i łowną stworzyć.
Jigi, bo o nich mowa, to w największym skrócie przynęty wykonane z nici, piór, sierści i innych tego typu materiałów na haku, który w przedniej części zaopatrzony jest w obciążenie. Najpopularniejszą "podstawą" dla jigów są główki jigowe (nomen omen nazwa mówi za siebie) i nimi właśnie posługiwać się będziemy.
Na początek może słówko o najpopularniejszych w Polsce konstrukcjach tego typu - sandaczowych kogutach, które wykonuje się na nietypowych główkach z domocowaną kotwiczką, jednak ze względu na liczbę sandaczy w irlandzkich łowiskach a także specyficzny sposób prowadzenia przynęty, który mógłby zostać bardzo źle zinterpretowany, pominę sposób jego tworzenia (jest to jeden z najprostszych do wykonania jigów, nie wymagający posiadania żadnych narzędzi do celów krętactwa muchowego stworzonych).
Dla mnie jigi to przede wszystkim przynęty pstrągowe. W nieco większych rozmiarach, choć i niekoniecznie, bywają też skutecznymi przynętami do połowu morskich krewniaków pstrąga, troci i łososi (te drugie czysto teoretycznie, bo niestety doświadczeń takowych nie posiadam).
Jakie narzędzia powinniśmy posiadać chcąc pobawić się w tworzenie takich przynęt. Przede wszystkim niezbędne jest imadełko, bądź od biedy inne narzędzie przytrzymujące nam hak w miejscu, pozwalając na swobodne operowanie innymi przedmiotami wokół, kiedy będziemy wyczarowywać przynętę.
Ułatwi nam pracę nawijarka, z angielska zwana bobinką, , za pomocą której bez niepotrzebnego plątania, ze stałym naciskiem nawijamy nić wiodącą, przywiązując kolejne elementy naszego wabia.
W przypadku mniejszych jigów, albo jak kto woli dżigów - to drugie niby polskie bardziej, a tylko to mi edytor na czerwono podkreśla :P , ja takie robię na wzdręgi i klenie, na najmniejszych dostępnych główeczkach, przydają się też specjalne szczypczyki do jeżynek. Poza tym ostre nożyczki, pędzelek, czy inna szczoteczka do zębów i to w zasadzie wszystko co niezbędne bądź przydatne, ułatwiające pracę. Osobiście uważam, że finisher jest zbędny i doskonale można sobie bez niego poradzić, co sam czynię.
Materiały. Tutaj się rozpiszę. Niezbędne są nici wiodące. Nie trzeba kupować specjalistycznych nici w sklepach dla muszkarzy, wystarczy syntetyczna, dość mocna nić krawiecka nawinięta na szpulkę nawijarki. Kolejną rzeczą niezbędną jest szelak, tudzież zastąpiony na przykład lakierem do paznokci, najlepiej bezbarwnym lub w stonowanym, ciemnym kolorze. Tu uwaga techniczna, jeśli ktoś postanowi "pożyczyć" taki lakier od swojej lepszej połowy - niech w żadnym wypadku nie pyta się o pozwolenie, po prostu myk i nie ma, tylko trzeba dobrze schować. Zwykle pytanie o zgodę kończy się pukaniem w czoło, nie zgodzeniem się i węszeniem, czy aby na pewno ten szaleniec nie zakosił jakichś kosmetyków. Kobiety już takie są, że prędzej ubzdurają sobie, że ich facet jest transwestytą i podzielą się tym z połową żeńskiej części miasta w tym z kobitami naszych kolegów, którzy też mogą w te brednie uwierzyć (a potem pozostaje tylko emigracja, ale gdzie, za Ocean?), niż przyjąć do świadomości fakt, że kropeleczka lakieru jest nam potrzebna do zabezpieczenia węzełka kończącego sztuczna przynętę dla jakichś tam ryb. Jeśli cicho i dyskretnie, niezauważeni "pożyczymy" sobie taki lakierek, unikniemy węszenia (kobieta wówczas prędzej stwierdzi, że sama gdzieś go zapodziała) poniżenia i wyrzucenia poza nawias społeczeństwa a także co ważne, unikniemy odmowy. Natomiast kupowanie nowego lakieru skoro już w domu mamy uważam za głupotę - poza tym sprzedawczyni może się okazać znajomą naszej pani i już czarne proroctwo pierwszego scenariusza gotowe. Tak więc cichutko podp...ożyczamy lakier i dokładnie ukrywamy go przed potencjalnym wzrokiem naszej kochanej dawczyni.
Atmosfera już rozluźniona, mam nadzieję, że spodobała się Wam ta dygresja :D
Oczywiście nie możemy zapominać o sierści - lisa, królika etc. Najlepiej wraz ze skórką, ułatwia to dobór i przechowywanie. Natomiast hodowanie lisa czy królasa tylko po to, by co jakiś czas troszkę kłaczków obciąć jest nieefektywne i kosztowne a samo zwierze po takich zabiegach wygląda nieestetycznie :lol:
Pióra - podstawą w przypadku jigów są pióra typu puch marabuta (w rzeczywistości to substytut, ale nie ma to najmniejszego znaczenia czy to puch prawdziwego afrykańskiego padlinożercy czy puch spod pach indyków) barwiony na różnorakie kolory. Przydają się kapki siodłowe kogutów - również barwione, chociażby na skrzydełka większych jigów, klasycznych kogutów - o tym wspominałem na początku. Również pióra szyjne na jeżynki małych modeli się przydają, jeśli takowe chcemy produkować. Zasadniczo pióra do produkcji jigów maja wspólną cechę, są dość miękkie, tanie i niewyszukane. Dodatkowo możemy zaopatrzyć się w zapas szenili na tułowiki, dubbingu (mielona sierść lub sztuczne odpowiedniki) tego samego przeznaczenia, również crystal flash dla ozdoby i postawienia "kreski nad Ź" się przydaje. Dodałbym jeszcze jedwab w wyrazistych kolorach na niektóre tułowiki i akcenty a także lamety, srebrną i złotą nić oraz do formowania tułowików większych modeli włóczkę, wiskozę czy kordonek.
Dla osoby nie mającej wcześniej nic wspólnego z kręceniem much i tym podobnymi pracami może się to wydawać sporo, ale zaręczam, że to wcale nie jest dużo. W większości przypadków można powiedzieć, ze taki futrzasto-pierzasty jig to sztuczna mucha ukręcona na haku z obciążeniem, i to prawda, tyle, że kręcenie jigów wydaje mi się dużo prostsze i wymagające mniejszej wprawy oraz mniejszego zaplecza materiałowego.

A wiec krok po kroku jak wykonać kilka modeli jigów.

1. Główkę jigową najlepiej pozbawioną ołowianej szyjki, mocujemy "do góry nogami" w trzymaku - imadełku. Osoby leniwe jak ja mogą przy większych główkach poprzestać na przygięciu zadziorka na szyjce - ołów jest miękki i nie ma z tym problemu.

Obrazek

2.Owijamy dość dokładnie szyjkę i trzonek haczyka nicią wiodącą.

Obrazek

3. Bierzemy wyciętą ze skórki kępkę lisiego futerka. Tu uwaga, bierzemy tyle ile chwycimy w dwa paluchy, potem trzymając za ich końce - te końcowe zewnętrzne, za pomocą grzebyka, szczoteczki wyczesujemy z wewnętrznej strony tzw. podszerstek, krótsze, "puchowe" drobne włoski, jeśli go usuniemy to co zostanie wyda nam się skromne, mało puszyste, po prostu sztywne no i niewiele, nie przejmujcie się, o to właśnie chodzi. Taki wyczesany z podszerstka pędzelek przykładamy do trzonka haka i przywiązujemy dość mocno kilkoma zwojami nici wiodącej.

Obrazek

4. Obcinamy wystające, zbędne końcówki, przywiązujemy końcówkę szenili a nicią wiodącą robiąc kolejne oploty dojeżdżamy do przedniej części trzonka haka.

Obrazek

5. Owijamy szenilą tułowik naszej przyszłej przynęty na odcinku około 2/3 długości trzonka, po czym kilkoma kolejnymi zwojami mocujemy szenilę i obcinamy pozostały fragment.

Obrazek

6. Odwracamy hak w imadełku do naturalnej pozycji. Przywiązujemy "skrzydełka" . Ja akurat w tym modelu zastosowałem dwie warstwy sierści, by lekko urozmaicić kolorystycznie przynętę. Najpierw przywiązałem odrobinę barwionej na oliwkowo sierści z ogona lisa.

Obrazek

7. Na nią zaś położyłem odrobinę identycznej sierści jaką wcześniej wykorzystałem robiąc ogonek przynęty.

Obrazek

8. Kiedy skrzydełka są już przytwierdzone nić wiodącą smarujemy odrobiną szelaku lub pożyczonego lakieru i na taką lepką nić nakładamy odrobinę dubbingu, na odcinku kilku-kilkunastu centymetrów w zależności od zapotrzebowania, wielkości przestrzeni, jaka chcemy zakryć.

Obrazek

9. Owijamy obklejoną nić wokół szyki, formując zgrabny wałeczek lub stożek, zależnie od potrzeb i zakańczamy kilkoma pętlami zaciśniętymi zaraz za główką ołowianą. tu na węzełek odrobinka szelaku bądź lakieru i oto możemy cieszyć się nowym jigiem-włosianką, który powinien zainteresować kropkowańca.

Obrazek


Ten model jako dość skomplikowany wybrałem do zaprezentowania na początek, gdyż każdy powinien załapać mówiąc kolokwialnie o co w tym chodzi, następne modele będę mógł opisywać bardziej skrótowo, gdyż większość rzeczy się w nich powtarza. Podstawowa zasada krętacza - zaczynaj zawsze od tyłu i zmierzaj ku przodowi. Czyli troszkę inaczej niż w miłości :lol:

Kolejny jig, to model który wzoruję na moim ulubionym streamerku - puchowcu mojego pomysłu. Być może ma on jakąś nazwę katalogową, ja na jego pomysł wpadłem podczas radosnej twórczości przy imadle i okazał się świetny na wczesnowiosenne pstrągi. Czarna Pijawa. 8-)


1. Obwijamy pozbawioną zadziorka na szyjce główkę jigową, a w zasadzie hak nicią wiodącą. Przytwierdzamy ogonek z puchu marabuta barwionego na czarno. Następnie obok przytwierdzamy też srebrną nić, czarny jedwab i w tym przypadku fioletowy kordonek - materiał to sformowania, ukształtowania tułowika, nie będzie widoczny, wiec nie ma większego znaczenia z czego będzie, lepiej natomiast by nie różnił się znacznie kolorem od docelowego (tu czarny jedwab).

Obrazek

2. Kształtujemy tułowik, tu lekki stożek zwężający się minimalnie ku tyłowi, i przy szyjce przytwierdzamy materiał kilkoma zwojami nici, obcinamy nadmiar (kordonka w tym wypadku).

Obrazek

3. Równo, zwój po zwoju, nawijamy czarną jedwabną nić nadając tułowikowi jego docelowy kolor i blask (za to kocham jedwab) na całej długości przynęty, aż po ołowianą główkę, przykrywając również szyjkę jiga. Na końcu przymocowujemy tradycyjnie kilkoma zwojami nici wiodącej i obcinamy nadmiar.

Obrazek

4. Srebrną nić, lepsza była by płaska srebrna lameta, nawijamy dość mocno w równych odstępach na tułowiku, w kierunku przeciwnym do nawojów jedwabiu. Przy główce przymocowujemy ją kilkoma zwojami wiodącej i naturalnie obcinamy nadmiar srebrnego paskudztwa.

Obrazek

5. Bierzemy odrobinę czerwonego puchu marabuta (może to być każdy inny czerwony materiał, choćby sierść, chodzi tylko o czerwony akcent) i robimy z niego bródkę przytwierdzając kilkoma zwojami nici wiodącej i obcinając nadmiar.

Obrazek

6. Odwracamy jiga do naturalnej pozycji i nad bródką przymocowujemy skrzydełka z czarnego puchu marabuta.

Obrazek

7. na koniec na wierzch skrzydełek dodajemy kilka pasemek crystal flash , raczej dla naszego poczucia estetyki, zakańczamy kilkoma zaciąganymi pętlami i lakierujemy węzełek, Kolejny Jig gotowy.

Obrazek

Teraz może dla rozluźnienia coś bardzo prostego, a nie mniej skutecznego. Mały jig z liska, bez fajerwerka i wodotryska :lol:

1. Jako, że jig ten jest na dość małej główce, bo sam ma niewielkie rozmiary, musimy pozbyć się szyjki, jako człowiek leniwy i podchodzący praktycznie do wielu rzeczy po prostu korzystam z główki, która takiego wynalazku fabrycznie nie posiadała. Obwiązujemy zatem trzonek gęsto i mocno nicią wiodącą i w mniej więcej 1/3 długości trzonka licząc od główki mocujemy solidnie kilkoma zwojami pęczek lisiej sierści pozbawiony podszerstka - identycznie jak w pierwszym z omawianych jigów.

Obrazek

2. Następnie smarujemy nić wiodącą lakierem i obklejamy ją delikatnie dubbingiem. Okręcamy tak powstałą instalację wokół przedniej części ciała wabika - tak jak w punkcie 9 pierwszej przynęty, zakańczamy ładnym półwęzłem, czyli pętelką, kilkukrotną, kapka lakieru i już mały jig do kuszenia pstrągów gotowy.

Obrazek

Inną nieco kategoria są małe jigi na najmniejszych główkach jigowych (jeszcze lepiej na hakach muchowych z zaciśniętą przy oczku śrucinką) które kręcę z myślą o łowieniu wzdręg tudzież kleni.
Tutaj już przydają się nieco lepsze zdolności manualne, bo dochodzi kwestia miniaturyzacji. Większość takich jigów to nieco powiększone wersje znanych mokrych muszek, wiązane po prostu na maleńkich główkach jigowych.
A wiec krok po kroku, no prawie, jak wykonać takiego mikruska.

1. Owijamy trzonek haka pozbawionego szyjki (tu już musiałem się pomęczyć niestety) nicią wiodącą. Przywiazujemy ogonek, w tym przypadku mój ulubiony, bo łowny czerwony. Może być z jedwabiu, z marabuta sierści, czegokolwiek, ważne by był niewielki.

Obrazek

2. Przytwierdzamy jak przy pijawce czarny jedwab i srebrną nić jako przewijkę. Dokładnie owijamy trzonek jedwabiem tworząc cienki tułowik, zakańczamy przy główce przywiązując kilkoma zwojami nici. Następnie skręcając w przeciwnym kierunku nawijamy przewijkę - proces identyczny jak w Czarnej Pijawie, tyle że zminiaturyzowany, wiec poprzestanę na opisie.
Następnie cofamy się nieco nicią wiodącą, mniej więcej na 1/5-1/4 długości trzonka i przymocowujemy niewielkie szyjne piórko koguta. (Może to być piórko kuropatwy, szyjne bażanta, piersiowe krzyżówki - wszystko zależy od wielkości i pożądanego efektu jeżynki).

Obrazek

3. Łapiemy odstającą końcówkę piórka szczypczykami do jeżynek i okręcamy je wokół tułowika w stronę główki tworząc jeżynkę, na końcu naturalnie z wyczuciem mocując kilkoma zwojami nici wiodącej. Można tez delikatnie, zważając na odstające "włoski" przejechać kilkoma zwojami do początku jeżynki i na powrót do główki, by pewniej ją umocować i zwiększyć trwałość konstrukcji. Zakańczamy klasycznie kilkoma półwęzłami, kapka szelaku i jig miniaturka na "białoryb" gotowy. Podobnymi konstrukcjami można tez kusić pstrągi i lipienie. Ja jednak preferuję w tym względzie metodę muchową i jej póki co się trzymam.

Obrazek

Na ostatnim zdjęciu, zbiorowym, przedstawiam garść jigów. Niektóre służyły jako modele przy wizualizacji procesu ich powstawania, inne robiłem dość dawno temu. Dla pokazania jakiej mniej więcej są długości położyłem obok obrotówkę typu comet numer 2. Na samym dole sandaczowy kogut do ciężkiego opadu (choć na mojej Wiśle 15 g to bardzo mało), wyżej pstrokaty żółto-czerwony jig skręcony z myślą o szczupakach, na dość lekkiej główce. Powyżej po lewej pstrągowe modele, w większości znane z fotografii powyższych, krok po kroku. Po prawej, obok błystki modele małe, "białorybowe" kręcone głównie z myślą o wzdręgach.
Zaś cztery ostatnie, w prawej dolnej części (2 czarne, biały i niebieski) to wyroby mojego guru w tym względzie, Grzesia Dziwonia.
Zdjęcie to w kleiłem w całości, by po powiększeniu można było szczegóły wabiów obejrzeć. Po kliknięciu w miniaturkę otworzy się w pełnej krasie ;)
Obrazek

P.S. Na potrzeby zdjęć poglądowych robiłem dość obfite sierściuchy. W rzeczywistości, zwłaszcza na pstrągi, lepiej jest robić skromniejsze, mniej puchate wersje. Często taki zbyt bogato uraczony sierścią jig nie jest wyjątkowo łowny, ale po kilku pstrągach, które zdecydują się go skonsumować i przy okazji swoimi ząbkami połamią i wyczeszą część sierści staje się nadzwyczaj łowną przynętą.
Kolejna sprawa, że o ile sierść czy pierze do produkcji tych przynęt są w zasadzie niezbędne, o tyle przedstawione materiały typu jedwab, szenila, dubbing, nie są niezbędne. Robimy jigi a nie katalogowe modele sztucznych much na konkurs. Jeśli ktoś zrobi sobie taką pijawę z tułowikiem z ciemno zielonej włóczki, która akurat wystaje ze swetra, z przewijką z gumki od majtasów to nic się nie stanie, wszystko można! Jig ma być łowny, a nie piękny i wzorowo wykonany z najwyższej jakości i ceny materiałów (podobne zdanie mam zresztą o sztucznych muchach).

Pozdrawiam serdecznie wytrwałych czytelników :)
Sumy, sandacze, bolenie, klenie, jazie... Wisła i gdzieś tam ja ;)

Avatar użytkownika
morrum
Troć wędrowna
 
Posty: 647
Wiek: 29
Dołączył(a): 8 sty 2010, o 21:33
Kasa: 215,218.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 966675
Miejscowość: Bydgoszcz-Fordon
Level: 23
HP: 85 / 1225
85 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 647 / 698
647 / 698

Re: Jigi w domowym warsztacie

Postprzez TOM » 22 lut 2010, o 09:43

Łu ha ha ha ha, no no no nareszcie Cię czegoś nauczyłem :lol: / brawo Morrum a to taki żarcik, to z przodu. ;)
Artykulik godny podklejenia. :D
Na tej planecie jestem tyko przejazdem

Avatar użytkownika
TOM
Węgorz
 
Posty: 666
Dołączył(a): 11 mar 2009, o 12:11
Kasa: 7,443.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 23
HP: 61 / 1225
61 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 666 / 698
666 / 698

Re: Jigi w domowym warsztacie

Postprzez morrum » 23 lut 2010, o 15:41

Opowiem może jak z teoretycznego punktu widzenia wygląda łowienie na jigi w różnych warunkach różnych gatunków ryb. Z teoretycznego, bo nie wszystko da się słowem pisanym dokładnie przekazać, czasem niezbędne jest po prostu pokazanie "jak to się robi" :D

Zacznę może od najmniejszych modeli i wzdręg. Zakładam je zazwyczaj na zawodach, kiedy chcę się uratować przed zejściem na zero albo też gdy wzdręga jest w danym łowisku liczna i daje szanse na sensowny wynik. "Prywatnie" zakładam te mikro jigi rzadko - po prostu wolę wówczas łowić na suchą i mokrą muchę te jakże urocze rybki.
Wyjaśnię więc jak łowię na zawodach. Brodząc wyszukuję w zasięgu rzutu stadka krasnopiórek, najlepiej jest trafić w sytuację, kiedy co chwilka zbierają owady z powierzchni, wówczas brania mamy jak w banku. Podrzucam jiga na skraj stadka, najczęściej większe, interesujące nas osobniki kręcą się głębiej nieco na uboczu, od robiącej najwięcej szumu drobnicy, czasem też osobniki takie pływają samotnie lub w grupkach 3-5 sztuk, ale to dotyczy największych, okazowych sztuk.
Zarzucamy zatem jiga, bardzo istotną rzeczą jest żyłka, z jednej strony musi być cienka, by dać radę zarzucić prawie nic nie warzącą przynętę na sensowną odległość i nie płoszyć rybek, z drugiej strony ważny jest efekt spadochronowy żyłeczki, bo wzdręgi biorą najchętniej w opadzie, tyle ze nie w klasycznym, przydennym, a przypowierzchniowym. Ja w ten sposób łowię stosując żyłeczki o średnicach między 0,12 a 0,14. Po opadnięciu przynęty na powierzchnię wody, a nawet jeszcze w końcowej fazie lotu zamykamy kabłączek kołowrotka, żyłka musi być napięta, bo brania dość często następują natychmiastowo i trzeba je niezwłocznie kwitować delikatnym, ale pewnym zacięciem. Jeśli branie nie następuje przez kilka sekund, podczas których jig opada na głębokość około 1 metra, dość szybkim ruchem podrywamy go znów pod powierzchnię i kontrolując napięcie żyłki dajemy opadać ponownie. Ten cykl powtarzamy kilkukrotnie, dopóki nie jesteśmy pewni, że przynęta jest już poza zasięgiem stadka.
Czasem się zdarza, że wzdręgi wolą przynętę poruszającą się w poziomie. Wówczas zarzucamy jiga za stadko i jak najwolniej przeciągamy go pod powierzchnią w pobliżu ryb. Tu brania są zdecydowanie łatwiejsze do zacięcia, a dość częstym przyłowem jest niewielki okoń i szczupaczek. Na tego typu przynęty biorą też ukleje, jelce, płocie i inny białoryb występujący w przybrzeżnej strefie jeziora.
Teraz sprawa, która wydaje mi się oczywista w świetle powyższego tekstu, mianowicie, ze wzdręgi łowimy na "wzrok" najpierw namierzamy ryby a potem podajemy im przynętę - jak już wspomniałem, zazwyczaj brodząc. Wzdręgi nie są tak płochliwe jak pstrągi czy klenie, więc nie wymaga to jakiegoś wyjątkowo maskującego stroju, natomiast co ważne wymaga zachowania ciszy. Pękniecie patyka pod butem, zwłaszcza w wodzie, pudełko z przynętami wypadające z kieszeni kamizelki do wody - zazwyczaj płoszy stadko i musimy szukać naszych "ofiar" od nowa. Natomiast krasnopiórki, zwłaszcza te nie okazowe, nie za bardzo przejmują się koleżanką trzepoczącą się na haczyku, nie są ciekawskie jak okonie i nie płyną za towarzyszką w nadziei na łatwy łup, ale też nie reagują na to paniczną ucieczką. Widząc stadko, przynętę i atak na nią można popełnić błąd i zaciąć zbyt wcześnie, trzeba powstrzymać emocje i zacinać dopiero, kiedy poczuje się branie na kiju. Amatorzy powierzchniowego łowienia szczupaków na jerki i inne poppery wiedzą o co chodzi ;) .
Jak już wspominałem przy okazji posta opisującego proces produkcję jigów, na podobne by nie rzec identyczne jigi łowię też klenie i jazie. Nie jakieś wielkie i nie strasznie wielkie ilości, ale zaręczam, że jest to możliwe. Podobnie, jak w przypadku metody muchowej bardzo dobre są modele ciemne mające kolorowy, jaskrawy akcencik na ogonku ( red tag, black zulu, viva ). Tu niestety musimy się doskonale maskować by nie spłoszyć ostrożnego klenia. Zarzucić przynętę musimy nieco powyżej stanowiska ryb, potencjalnego, bo w przypadku tych cwaniaków, jakimi są klenie, jeśli my je widzimy, to one zazwyczaj widzą nas już od dawna i jedynie uznanie nas przez nie za stworzenie póki co niegroźne sprawia, że możemy je obserwować. Po wpadnięciu przynęty do wody natychmiast zamykamy kabłąk i podnosimy szczytówkę wędziska w górę. Prowadzimy wabik w ten sposób, by spływając prawie swobodnie w toni wraz z nurtem napłynął na stanowiska ryb. Można w ten sposób obławiać nieodległe przelewy czy rynienki.
W podobny sposób łowi się jigami pstrągowymi. Zarzucamy przynętę powyżej domniemanego stanowiska ryby i prowadząc w dryfie, ale raczej w przydennej strefie miejscówki, pozwalamy jej napłynąć na stanowisko pstrąga. Można delikatnie prowokować ryby do brania co chwilkę delikatnie podrywając ją szczytówką, urozmaicając jej spływ, nadając odrobinę "życia". W moim mniemaniu, taka przynęta, prowadzona w ten właśnie sposób może pstrągowi kojarzyć się choćby z wymytą wiosennym przyborem żabką. To na przedwiośniu. Lecz później w trakcie sezonu skuteczność wcale się nie zmniejsza. Innym sposobem łowienia jigiem jest rzut w górę rzeki, i ściąganie jej z prędkością tylko nieco szybszą od nurtu - raczej w większych i wolniej płynących pstrągowych rzekach, z płynnym podszarpywaniem szczytówką.
Innym sposobem prowadzenia jest klasyczny trociowy wachlarz znany chyba wszystkim łowcom salmonidów w pomorskich rzekach. Rzucamy przynętę pod drugi brzeg rzeki i pozwalamy mu opaść w okolice dna, później podrywając ją szczytówką pozwalamy, by spływała z nurtem ku brzegowi, na którym stoimy, poniżej naszego stanowiska. Ten sposób prowadzenia polecam w przypadku rzeki o kamienistym dnie z otoczaków, na którym trudno o zaczep, przy użyciu jigów w "brudnej" kolorystyce wykonanych na cięższych główkach, które dość szybko osiągają dno. Tak prowadzony wabik może się kojarzyć pstrągowi z osłabionym głowaczem, który co chwila jest znoszony przez zbyt silny nurt i stara się znaleźć kryjówkę wśród przydennych kamieni.
W podobny sposób, nieco większymi przynętami oczywiście, można też łowić trocie. Nie jest wszak tajemnicą, że dla spływających po tarle keltów, nawet tych już wysrebrzonych i wypoczętych spływająca z nurtem osłabiona żabka jest łakomym kąskiem.
Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć jak łowi się na śląskie koguty. Ciężka główka sprowadzająca przynętę do dna w błyskawicznym tempie, na napiętej plecionce. Po zetknięciu się przynęty z dnem natychmiastowe podbicie przynęty i kolejna faza opadu, i tak w kółko. Podbicia można wykonywać wędziskiem, wykonując coś na wzór zacięcia, by natychmiast kilkoma szybkimi obrotami korbki kołowrotka skasować luz, można też używać tylko kołowrotka do tego celu, a wędziskiem wykonywać tylko zacięcia po zarejestrowaniu brania, można też połączyć obie techniki, by podwyższyć podskok przynęty a przy okazji znacząco skrócić żywot kołowrotka :D
Metodą tą łowi się nie tylko sandacze ale również szczupaki okonie i sumy. Niestety są też skur... pod pozorem łowienia na koguty sandaczy podhaczający ryby zgrupowane na przykład na zimowisku. Ja wychodzę z założenia, że ciężki opad kogutem jest zarezerwowany dla miejsc, o których wiemy, że na pewno nie ma tam białorybu, są natomiast sandacze, które jednak nie chcą wystarczająco aktywnie reagować na inne przynęty.
Okonie można z powodzeniem łowić celowo na jigi, podobnie jak na paproszki i nieco większe gumki. Polecam wykonywanie przynęt pod okonia z puchu marabuta w przeróżnych wersjach kolorystycznych. Materiał ten jest bardzo miękki i faluje przy najmniejszym ruchu wody, znakomicie wabiąc ciekawskie okonie. Można też zmyślą o większych sztukach stosować też większe wabiki prowadzone w tak lubianym przez okonie opadzie.
Podobnie do okoni łowi się też szczupaki, choć nie ukrywam, że w przypadku tego drapieżnika gumowe przynęty zdecydowania przewyższają skutecznością jigi, i poza sytuacjami ekstremalnymi, wyjątkowymi oraz eksperymentami i zaspokajaniem własnych ambicji raczej nie polecam jigów jako przynęty szczupakowej.
Jest jeszcze jedna ryba, którą możemy celowo i z powodzeniem łowić na jigi. To boleń - wybaczcie drodzy irlandzcy przyjaciele, ale rzeki nizinne bez boleni uważam za upośledzone i niepełnowartościowe, mimo że dość rzadko nastawiam się stricte na tą rybę, to jednak uważam ją wraz z kleniami za wyznacznik "życia" rzeki. Wiosna nie zaczyna się dla mnie nad rzeką od pierwszych kwiatków, treli ptaków wabiących samiczki czy pierwszego tłustego pstrąga a od zauważenia pierwszego porządnego ataku bolenia rozbryzgującego wodę jak uderzenie płyty chodnikowej, płoszącego ukleje i płotki zebrane w stadku pod powierzchnią, nad zalanymi trawami, które każe każdemu wędkarzowi będącemu w promieniu kilkudziesięciu metrów spojrzeć właśnie w to miejsce. I właśnie białe jigi, dość ciężkie, by leciały daleko, prowadzone w szybkim tempie pod powierzchnią, proste, bo wykonywane z kilku białych piór siodłowych koguta i białej kryzki z przodu, ewentualnie ozdobione srebrzystymi akcentami, były niegdyś "tajną bronią" , często jedyną skuteczną, stosowaną przez moich kolegów z klubu spinningowego na bolenie z pewnej wspaniałej rzeki ;)

Mam nadzieję, że tą kontynuacją wywodów o jigach zachęciłem choć kilka osób do spróbowania swoich sił w łowieniu i samodzielnym tworzeniu, tych ciekawych a dość łatwych do "wyczarowania" przynęt.
Pozdrawiam :)
Sumy, sandacze, bolenie, klenie, jazie... Wisła i gdzieś tam ja ;)

Avatar użytkownika
morrum
Troć wędrowna
 
Posty: 647
Wiek: 29
Dołączył(a): 8 sty 2010, o 21:33
Kasa: 215,218.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 966675
Miejscowość: Bydgoszcz-Fordon
Level: 23
HP: 85 / 1225
85 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 647 / 698
647 / 698

Re: Jigi w domowym warsztacie

Postprzez henkowy » 23 lut 2010, o 16:20

Morrum, pieknie, duzo sie nauczylem, bardzo chcialem to zobaczyc. Dzieki.
0851582958 moj nr tel
dublin sagart

henkowy
Karp
 
Posty: 571
Wiek: 59
Dołączył(a): 1 lip 2009, o 17:42
Kasa: 7,965.00
Bank: 61,445.00
Medale: 2
Rekordowa ryba (1) Pomoc w klubie (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Miejscowość: Saggart
Level: 21
HP: 49 / 996
49 / 996
MP: 475 / 475
475 / 475
EXP: 571 / 574
571 / 574

Re: Jigi w domowym warsztacie

Postprzez gooral » 27 lut 2010, o 23:04

RWAL nac! przez ciebie kupilem sobie zestaw do robienia much (imadlo jakies wiazarki hgw etc) jakbym mialo mial wydatkow ;)
Obrazek

gooral
Sum
 
Posty: 1224
Dołączył(a): 11 lip 2009, o 21:46
Kasa: 32,491.50
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 30
HP: 256 / 2333
256 / 2333
MP: 1114 / 1114
1114 / 1114
EXP: 1224 / 1280
1224 / 1280

Re: Jigi w domowym warsztacie

Postprzez morrum » 27 lut 2010, o 23:37

Gooral to świetnie :D Ciesze się niezmiernie, że moimi wypocinkami zachęciłem Cię do samodzielnego kręcenia sierściuchów :D No i mam nadzieję, że nie tylko Ciebie :D
Zobaczysz, samo kręcenie wciąga strasznie, jest bardzo odstresowujące - no chyba, ze po raz dziesiąty ta cholerna sierść nie chce się równo ułożyć :lol: :lol: :lol: Ale ogólnie to wspaniała zabawa i przedłużenie naszego hobby na czas spędzany w domowym ciepełku :)
A jak opanujesz kręcenie jigoli, to i z muchami nie będziesz miał problemów. A pstrąg czy lipień biorący na suchą muszkę o świcie na sfalowanej powierzchni strumienia to wędkarska nirvana, wiem co mówię 8-)

Póki co to temat o jigach, i przy nich zostańmy :P
Sumy, sandacze, bolenie, klenie, jazie... Wisła i gdzieś tam ja ;)

Avatar użytkownika
morrum
Troć wędrowna
 
Posty: 647
Wiek: 29
Dołączył(a): 8 sty 2010, o 21:33
Kasa: 215,218.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 966675
Miejscowość: Bydgoszcz-Fordon
Level: 23
HP: 85 / 1225
85 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 647 / 698
647 / 698

Re: Jigi w domowym warsztacie

Postprzez gooral » 28 lut 2010, o 07:51

daro napisał(a):
gooral napisał(a):RWAL nac! przez ciebie kupilem sobie zestaw do robienia much (imadlo jakies wiazarki hgw etc) jakbym mialo mial wydatkow ;)


Gooral jakieś detale? Co gdzie i za ile :D
Też o tym myślałem.



na "hooked live!" byly zestawiki (imadlo, 2x nozyczki, 2xpenseta jakies inne narzedzia) za 17 euro (oczywiscie same imadelka za kilkadziesiat tez byly ;)
Obrazek

gooral
Sum
 
Posty: 1224
Dołączył(a): 11 lip 2009, o 21:46
Kasa: 32,491.50
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 30
HP: 256 / 2333
256 / 2333
MP: 1114 / 1114
1114 / 1114
EXP: 1224 / 1280
1224 / 1280

Re: Jigi w domowym warsztacie

Postprzez morrum » 28 lut 2010, o 10:12

Pewnie za kilkaset euroli też imadełka by się znalazły, ale po co. Ja mam najtańsze, dostałem je zresztą w prezencie używane, i w zupełności wystarcza. Na dobrą sprawę jigi można kręcić w jakimkolwiek ścisku, nawet w imadle :D
Od narzędzi ważniejsze są materiały, ale że i te nie muszą być wyszukane, to i problemu być nie powinno.

Najgorzej sprawa się ma z tym lakierem do paznokci :D :lol:
Sumy, sandacze, bolenie, klenie, jazie... Wisła i gdzieś tam ja ;)

Avatar użytkownika
morrum
Troć wędrowna
 
Posty: 647
Wiek: 29
Dołączył(a): 8 sty 2010, o 21:33
Kasa: 215,218.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 966675
Miejscowość: Bydgoszcz-Fordon
Level: 23
HP: 85 / 1225
85 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 647 / 698
647 / 698

Re: Jigi w domowym warsztacie

Postprzez morrum » 15 mar 2010, o 17:09

Wczoraj i dzisiaj ukręciłem troszkę jigów (ogonek z marabuta lub sierści liska, tułowik a szenili i jeżynka przy samej główce) w tonacji czarnej, brązowej, oliwkowo-zielonej oraz żarówki żółte i czerwone na 3 i 4 gramowych główkach na hakach numer 2 oraz kilka na mniejszych. Wysyłam je na testy na Pomorze, Dolny Śląsk, Mazowsze i Podkarpacie, zobaczymy jak się spiszą na Polskich nieufnych pstrągalach 8-)
Chętnie wstawił bym foty, ale raz że towarek już zapakowany, dwa ze nie mam aparatu niestety :roll:
Jak tylko dostanę jakieś relacje podzielę się spostrzeżeniami innych użytkowników jigów z Wami drodzy Fishmaniacy ;)

-- 16 lut 2011, o 17:00 --

Minął prawie rok od napisania poprzedniego postu. Jigi sprawdziły się wśród moich kolegów na północy i szczególnie południu kraju nad Wisłą ;) Nie są oczywiście przynętą jedyną najskuteczniejszą, ale na granicy wiosny i zimy są dni, kiedy ciężko pstrągi skusić na woblery czy obrotówki, wówczas na pierwszym miejscu stawiam jigi i nieco za nimi gumki. Prowadzę te paskudy najczęściej wachlarzem. Czasem skuteczne jest jednostajne prowadzenie równo z prądem, czasem lepiej jest pracować przynętą i podrywając szczytówkę nadawać jej delikatne ruchy w pionie. Jigi okazały się równie skuteczne na tęczaki - tu poza stonowanymi, burymi kolorami również jaskrawe potworki, głównie na świeżo wypuszczone z hodowli. Kolega na jednej z podkrakowskich rzeczek latem przedkładał pomarańczowego, oczojebnego dżiga ponad inne typowo pstrągowe przynęty, i to na kropkowane potokowce.
Małe modele smakowały nie tylko wzdręgom, dla których były kręcone, ale również okoniom i płociom a nawet uklejom i krąpiom. O ile pamiętam na jednym z mazurskich jezior wziął mi na takową przynętę również nieduży szczupak.

Piszę, by odświeżyć temat i zapytać Was o Wasze doświadczenia ;) Niebawem postaram się dodać jakąś fotkę jigów mieszkających obecnie w moich pudełkach ;)

Edit:

Pierzasta zawartość mojego spinningowego, pstrągowego pudełka oraz wczorajsze rybki skuszone za ich pomocą na jednej z rzeczek Kielecczyzny. Może nie giganty ale wymiarowe pstrążki - tego dnia woblery i obrotówki były przez pstrągi totalnie ignorowane.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Sumy, sandacze, bolenie, klenie, jazie... Wisła i gdzieś tam ja ;)

Avatar użytkownika
morrum
Troć wędrowna
 
Posty: 647
Wiek: 29
Dołączył(a): 8 sty 2010, o 21:33
Kasa: 215,218.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 966675
Miejscowość: Bydgoszcz-Fordon
Level: 23
HP: 85 / 1225
85 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 647 / 698
647 / 698

Następna strona

Powrót do Zrób to sam!

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

?