Translate the forum:

{ EXIT } Przeglądasz forum jako gość! Zarejestruj, aby uzyskać pełny dostęp do forum ForumFishmaniak.pl.

Kamil Walicki - W krainie Słonego Powietrza

z Polski i Świata

Kamil Walicki - W krainie Słonego Powietrza

Postprzez Redakcja » 11 sty 2012, o 14:06

Z przyjemnością publikujemy kolejny wspaniały artykuł nadesłany do redakcji którego autorem jest Kamil Walicki , zapraszamy do czytania oraz komentowania.

Kraina Wikingów przywitała nas iście nie-skandynawską pogodą. Słońce nie miało nawet najmniejszej chmurki na horyzoncie aby skryć się choć na chwilę i musiało ogrzewać skaliste wyspy i wysepki, wyrastające wprost z morza. Olbrzymie głazy nadawały temu miejscu surowego, złowrogiego wyglądu. Kobierce mchu porastające zacienione miejsca powodowały, że człowiek miał wrażenie iż wkracza do bajkowej, magicznej krainy – krainy szkierów Św. Anny…

Mimo iż czekało na nas sześć dni łowienia, postanowiliśmy przyjąć zasadę mojego kolegi i po zameldowaniu się w domku stwierdziliśmy, iż „autobusik odjeżdża za pół godziny”. O dziwo – wszyscy zdążyli się przygotować i późnym popołudniem dwie łódki z czterema zapaleńcami na pokładach, dziobami rysowały błękitną toń wody.

1_x9222.jpg
1_x9222.jpg (43.21 KiB) Przeglądane 145 razy


PIERWSZE RYBY – PIERWSZE WNIOSKI

Po pierwszym wypłynięciu byliśmy zauroczeni wodą – w każdej zatoczce były brania. Warunek musiał być jeden – rzuty trzeba było wykonywać pod suche jeszcze trzcinowiska. Szczupaki z furią atakowały silikonowe gumy i raczej nieważny był ich kolor i rozmiar. Rąbały we wszystko co im przypływało koło pysków. No, może prawie we wszystko, bo Marcin który uparł się na jerki, szybciutko „przeprosił się” z gumkami.
Kolejny dzień zgasił nam z twarz uśmieszki. Brania zanikły, a szczupaki jakby wyparowały. Z coraz większą nerwowością obławialiśmy kolejne płytkie blaty i zatoki, jednak brania nie następowały.
Dryfując po jednej z przybrzeżnych płycizn, Przemek dojrzał dwa spore szczupaki. Ryby stały przy dnie, na wodzie o głębokości … 40 cm-ów !!! Woda kryształ, przejrzystość 4 metry, więc doskonale widzieliśmy poruszające się pokrywy skrzelowe cętkowanych drapieżników. Gdy nasza łódź zbliżyła się na niewiele ponad metr, po szczupakach został spory obłok mułu. Niedowierzając w sukces, wykonałem rzut na piaszczystą płyciznę – niemal na brzeg. Dwa obroty korbką i poczułem silne uderzenie, a spokojna toń wody eksplodowała i zamieniła się w miliony maleńkich kropelek. Cętkowane cielsko wystrzeliło w górę i ryba przejechała dwa metry na ogonie. Szybko jednak opadła z sił i już po chwili pozowała do zdjęcia. Kolejna ryba zaatakowała przynętę na Przemkowym kiju – i również na wodzie poniżej 50 cm-ów. Łowienie było rewelacyjne – rzut na płytką wodę, jak najwolniejsze prowadzenie gumy i ….. najpierw było widać jak szczupak startuje do przynęty, a dopiero po chwili następowało branie. Wszystko na naszych oczach !!! Akwarium, oceanarium !!! Za takie widoki ludzie płacą niemałe pieniądze. Ryby wpadły w szał bojowy i większość rzutów kończyła się braniem lub chociaż odprowadzeniem przynęt.
Do wieczora wyholowaliśmy po kilkanaście ładnych ryb, jednak brań było zdecydowanie więcej. Tego dnia killerem okazały się „diamenty” w dwóch kolorach – seledyn fluo oraz klasyczna biel z czerwonym grzbietem. Warunek był jeden – przynęta musiała poruszać się nerwowymi skokami, jednak przemieszczać się jak najwolniej. Z niemałą obawą patrzyłem na jedyne trzy opakowania haków na pięcio-gramowych główkach…. A lżejszych nie miałem…

9_x6219.jpg
9_x6219.jpg (42.12 KiB) Przeglądane 145 razy


KOMBINACJE – REWELACJE

Trzeciego dnia naszej wyprawy zaczęliśmy szukać trochę większych drapieżników. Przemek młócił wodę największym kopytem ze stajni Relaxa. Przynęta o tyle imponująca, że wielu wędkarzy łowiąc rybę tej wielkości robi sobie z nimi zdjęcia. Skuteczności odmówić jej nie można, jednak ów gigant okazał się skutecznym killerem na …. wszystko. Z zapałem atakowały go zębatki niewiele większe od niego samego. Średniaki również ochoczo łykały olbrzyma, jednak prowadzenie tak dużej przynęty na wodzie o głębokości pół metra było dość trudne. Po pewnym czasie powróciliśmy do przynęt „normalnego” kalibru – ja na zmianę tłukłem seledynową „kalifornią” i „diamentami”, a Przemek uparł się na cztero calowe kopyta.
Wędkowanie w warunkach iście akwariowych było niesamowite – przynętę należało prowadzić jak najwolniej, nadając jej jednak nerwowe ruchy. Gdy tylko guma wpadła do wody, od razu pojawiały się za nią dwa – trzy szczupaki i skubiąc za ogonek płynęły aż do łódki po czym pod burtą zawracały… Ewidentnie nie miały ochoty na posiłek…
Po jednym z rzutów ( oczywiście na płyciznę ) o mało nie nawaliłem w porcięta – do niewielkiej gumki wystartowały trzy ( !!! ) metrowe szczupale, jednak one również nie zdecydowały się na atak. Drapieżniki płynęły za „diamentem” około trzydziestu metrów, po czym niespiesznie zawróciły w stronę brzegu. Więcej już się nie pokazały…. eh…

8_x8892.jpg
8_x8892.jpg (42.85 KiB) Przeglądane 145 razy


KRWAWY SPORT


Zębacz przykołował w gumę z takim impetem, iż o mało nie wyrwało mnie z trampek. Przestraszyłem się przeokrutnie, jednak ręka instynktownie sama „poleciała” i skutecznie zaciąłem rybę. Szczupak nie był olbrzymem, jednak zaciął się idealnie za koniuszek pyska, z którego wystawała pięknie zaprezentowana guma. Poprosiłem Przemka, aby zrobił mi zdjęcie. Trzymałem gada za karczycho, a drugą ręką wyjmowałem aparat. Cętkowany zbój zaskoczył mnie całkowicie – zebrał siły i w ułamku sekundy wykonał niebywałą ewolucję w powietrzu. Wszystko było by ok., gdyby nie hak główki jigowej…. Poczułem jak odpływa mi krew z twarzy, a dłoń przeszywa niesamowity ból. Szczupak wbił mi w kciuk ( aż do kości ) ostry hak, po czym spadając na dno łódki wyjął go … tylko w inną stronę niż go wbijał… Rozorał mi palucha jak jakiś rzeźnik. W samym zgięciu… Do tego uszkodził mi jakiś nerw, gdyż cały czas czułem niemiłe mrowienie w kciuku – tak, jakbym uderzył się łokciem w coś twardego. Zakrwawiłem pół łódki, wędki, echosondę i Przemkowe buty. Załatwił mnie skurczybyk na dobre – przez kolejną godzinę mogłem zapomnieć o łowieniu, a do końca wyjazdu korbkę kołowrotka trzymałem pomiędzy palcem wskazującym a środkowym. A że łowiłem maszynką z podwójną korbką, to przy każdym zacięciu łomotałem kciukiem w korbkę i zabawa z tamowaniem krwotoku zaczynała się od nowa…
Od tej przygody minął miesiąc – rana się zagoiła, kciuk działa sprawnie ale … niemiłe mrowienie pozostało. Zębaty cwaniak na stałe uszkodził mi jakiś nerw… Kurcze, jeszcze żadna ryba tak mnie nie załatwiła…..

4_x6732.jpg
4_x6732.jpg (24.88 KiB) Przeglądane 145 razy


PRZESIADKA Z JERKA NA GUMĘ


Naszymi kompanami był Kołcz i Marcin. O ile tego pierwszego szybko przekonałem do gum podczas zeszłorocznych wypadów na sandacze, o tyle Marcin był „tworzywem” trudniejszym. Miłośnik olbrzymich jerków, multiplikatorów i jednoczęściowych, krótkich kijaszków. Ciskał chłopaczyna te swoje olbrzymy na płycizny, jednak poza jednym ( najwidoczniej niepełnosprawnym ) szczupakiem nie mógł pochwalić się dużą liczbą holów. Aż jednego dnia….
…Przemek z Kołczem zasiedzieli się do świtu. Ich rechotanie słychać było w promieniu kilkuset metrów. I tak jak się spodziewałem, nie było mowy aby ich dobudzić. Tak więc z Marcinem zapakowaliśmy się do jednej łódki i ruszyliśmy na podbój płytkich zatoczek. Szybko załapał, że aby szczupale chciały kłapnąć gumę należy ją prowadzić nerwowymi, krótkimi szarpnięciami. Ależ mi dupala złoił… Co rzut holował i muszę przyznać – multiplikator okazał się skutecznym sprzęcichem. Tego ranka przypadła mi rola fotografa i jednocześnie publiki. I z nieukrywanym zaciekawieniem podpatrywałem trudną sztukę kręcenia tym małym użądzonkiem i podziwiałem wprawę mistrza….
Tymczasem Marcin wpadł w szał bojowy. Rzut – zacięcie – hol – podebranie – wyhaczenie – i kolejny rzut – zacięcie – itd… Rozkręcał się z każdą minutą i już wiedziałem że Jerki pójdą w odstawkę. Skończyło się tak, iż następnego dnia zabrakło nam pomarańczowych „californi” – zostały pożarte, zniszczone, zdemolowane przez szczupacze gęby…

5_x2369.jpg
5_x2369.jpg (38.33 KiB) Przeglądane 145 razy


Po ciężkim poranku, Kołcz wskoczył do łódki i stwierdził, że będzie „walił wielkim robalem do wody”. Do agrafki przypiął twistera – olbrzyma i od niechcenia machnął przed siebie. Zgasił nam z twarzy szydercze uśmieszki już w trzecim rzucie, kiedy to po krótkim „ SIEDZI !!! „ zobaczyliśmy wyginający się kij.
Zagadka skuteczności gigantycznego, ciemnego twistera rozwiązała się już następnego dnia, kiedy to Przemek zaciął i wyholował szczupaka, któremu z paszczęki wystawało … coś. Po krótkim zabiegu okazało się, że jest to … węgorzyca. Najwyraźniej szkierowe szczupaki nie mogąc doczekać się nadpłynięcia ławic śledzi, pożerały pływające przy dnie węgorzyce. Jednak świat Przyrody bywa nieodgadniony i zaskakujący…

7_x4609.jpg
7_x4609.jpg (40.85 KiB) Przeglądane 145 razy


Tydzień minął szybko, aż za szybko. Szkiery Św. Anny to miejsce przepiękne i już wiem, że tam wrócę. Dla ryb, dla widoków, dla wody…

10_x4973.jpg
10_x4973.jpg (41.25 KiB) Przeglądane 145 razy


P.S. wrócę na pewno, mam nadzieję że bez tego cholernego mrowienia w kciuku ;-)))

pozdrowienia dla Wszystkich Fishmaniaków

Połamania
Kamil „ Łysy Wąż „ Walicki

Avatar użytkownika
Redakcja
Redaktor z Polski
 
Posty: 22
Wiek: 37
Dołączył(a): 10 lis 2011, o 12:31
Kasa: 0.00
Lokalizacja: Warszawa
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 8154980
Miejscowość: Warszawa
Level: 3
HP: 0 / 44
0 / 44
MP: 21 / 21
21 / 21
EXP: 22 / 27
22 / 27

Re: Kamil Walicki - W krainie Słonego Powietrza

Postprzez Pawel » 14 sty 2012, o 12:44

Kamil pozazdrościć takich wypraw :) miło poczytać takie artykuły
CATCH AND RELEASE
Łączy nas wspólna pasja - Wędkarstwo
mobile: 0857600801
e-mail kontaktowy: adminfishmaniak@gmail.com
Obrazek

Avatar użytkownika
Pawel

pablo

Administrator
 
Posty: 2410
Obrazki: 17
Wiek: 30
Dołączył(a): 10 mar 2009, o 14:22
Kasa: 299,041.00
Bank: 0.00
Lokalizacja: Dublin
Medale: 1
Rekordowa ryba (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 4711838
Miejscowość: Dublin
Level: 39
HP: 935 / 4676
935 / 4676
MP: 2232 / 2232
2232 / 2232
EXP: 2410 / 2461
2410 / 2461


Powrót do Artykuły Wędkarskie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

?
cron