„Gdyby kłusowników traktować jak złodziei, to nie mielibyśmy z nimi problemów”, „kłusownik to złodziej i powinien odpowiadać przed sądem jak za kradzież”. Z takimi stwierdzeniami spotykam się na co dzień, zarówno w rozmowach z kolegami po kiju, na forach internetowych i w prasie, także tej „niewędkarskiej”. Traktowanie kłusownika jak złodzieja jest za każdym razem przedstawiane jako skuteczne antidotum na plagę kłusownictwa, która ogarnia większość wód w Polsce, a wypowiedzi w tym tonie budzą niemalże powszechny aplauz. Warto zatem odpowiedzieć sobie na dwa proste pytania: dlaczego przepisy prawa wyraźnie rozdzielają kłusownictwo od kradzieży oraz czy traktowanie kłusownika jak złodzieja cokolwiek zmieni na gruncie prawnym?
Rozważania w temacie zacznę od wyjaśnienia, dlaczego przepisy prawa rozróżniają dwie omawiane kategorie naruszeń prawa. Rozróżnienie to zasadza się na tym, że kłusownictwo stanowi bezprawne pozyskiwanie pożytków, zaś kradzież – bezprawny zabór cudzej rzeczy. Stwierdzenie to wymaga rozwinięcia. Stosownie do postanowień art. 1 ust. 3 ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym – ryby i inne organizmy żyjące w wodzie stanowią jej pożytki. Przez pożytki, zgodnie z art. 53 Kodeksu cywilnego, należy rozumieć korzyści, które przynoszą rzeczy lub prawa podmiotowe w granicach prawidłowej gospodarki. W tym kontekście, ryby i inne organizmy żyjące w wodzie – zgodnie z doktryną prawa cywilnego – uznaje się za przedmioty materialne niebędące rzeczami. Analogicznie traktuje się też zwierzynę łowną. Ryby stają się rzeczami i przedmiotem prawa własności dopiero po ich odłowieniu. Z powyższego wynika, że ryby żyjące w wodzie są pożytkami, a zarazem nie są rzeczami, czyli przedmiotami materialnymi, o których mowa w art. 45 Kodeksu cywilnego. W tej chwili wypada się zastanowić, czy (w sensie prawnym!) można ukraść rybę żyjącą w wodzie. Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy odnieść się do art. 278 § 1 Kodeksu karnego. Stosownie do postanowień tego przepisu, kradzieżą jest zabór cudzej rzeczy ruchomej w celu jej przywłaszczenia. Biorąc powyższe pod uwagę, należy dojść do wniosku, że skoro ryby są pożytkami, a nie są rzeczami, zaś ukraść można rzecz, to w sensie prawnym (!) nie można ukraść ryby żyjącej w wodzie. Wbrew pozorom powyższy tok rozumowania nie jest skomplikowany. Ryby żyjące w wodzie można skłusować, zaś ukraść – np. samochód, natomiast ryb nie można ukraść, a samochodu skłusować.
Kwestię: dlaczego ustawodawca rozróżnia kłusownictwo od kradzieży, mamy zatem wyjaśnioną. Pozostaje wyobrazić sobie, że ustawodawca dokonuje stosownych zmian w Kodeksie cywilnym i Kodeksie karnym, w wyniku których kłusownik „staje się” złodziejem, zaś kłusownictwo kradzieżą. Czy i jakie spowoduje to zmiany?
Zarówno kłusownictwo, jak i kradzież to przestępstwa, a dokładnie występki. W jednym i drugim przypadku procesy toczą się w trybie i na zasadach określonych w Kodeksie postępowania karnego. Innymi słowy, procesy toczą się przed takimi samymi sądami, z udziałem takich samych oskarżycieli, oskarżycieli posiłkowych, obrońców, przy zachowaniu takich samych praw zarówno pokrzywdzonego, jaki oskarżonego. W tym zakresie „nazwanie” kłusownika złodziejem nie wniesie żadnych zmian. Pozostaje zatem kwestia sankcji, które ustawodawca przewidział dla obydwu kategorii przestępstw. Prezentują się one w następujący sposób:
Przestępstwo kłusownictwa w ustawie o rybactwie śródlądowym:
Art. 27a. 1. Kto:
1) poławia ryby nie będąc uprawnionym do rybactwa (art. 4),
2) dokonuje połowu ryb bez upoważnienia, o którym mowa w art. 5,
3) narusza zakazy określone w art. 8 ust. 1 pkt 1–10 i ust. 2, z zastrzeżeniem art. 27 ust. 1 pkt 2,
4) narusza zakazy określone w art. 10 ust. 1, art. 14 ust. 2 oraz art. 19 ust. 1
– podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
2. W razie skazania za przestępstwa określone w ust. 1 orzeka się:
1) nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego uprawnionego do rybactwa w wysokości określonej przez sąd,
2) przepadek narzędzi lub innych przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa, a także przedmiotów pochodzących bezpośrednio lub pośrednio z przestępstwa.
3. Orzeczenie o przepadku, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, może dotyczyć również przedmiotów niestanowiących własności sprawcy.
Przestępstwo kradzieży w Kodeksie karnym:
Art. 278. § 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Powyższe zestawienie nie wymaga dodatkowego komentarza, poza tym, że chyba każdy widzi, iż „nazwanie” kłusownika złodziejem w zakresie sankcji karnych wniesie zmiany o charakterze kosmetycznym. Oczywiście zawsze można podnieść argument, że górna granica ustawowego zagrożenia karą w przypadku kradzieży jest o 3 lata wyższa, niźli w przypadku kłusownictwa. Argument taki jest jednak chybiony, gdyż to nie surowość kary, lecz jej nieuchronność przesądza o jej skuteczności. Szczególnie, że w § 3 ustawodawca przewiduje instytucję kradzieży mniejszej wagi, gdzie górna granica ustawowego zagrożenia karą jest niższa o rok od granicy przewidzianej dla przestępstwa kłusownictwa.
Reasumując, należy zauważyć, że „nazwanie” kłusownictwa kradzieżą będzie zmianą o charakterze niemalże wyłącznie semantycznym, zaś w zakresie ścigania tego procederu, orzekania i karania nie wniesie żadnych zmian, a tym samym nie poprawi sytuacji nad naszymi wodami. Poprawa tej sytuacji może nastąpić, a co widać na przykładach ZO Krosno i ZO Zamość już następuje, nie wskutek zmiany nazwy czynu zabronionego, lecz wskutek aktywnych działań podejmowanych przez wędkarzy, którzy potrafią korzystać z pełni praw przysługujących pokrzywdzonemu, aktywnie uczestnicząc w procesie karnym. Nasi koledzy współpracują z PSR, występują w charakterze oskarżycieli posiłkowych, korzystają z profesjonalnej pomocy prawnej, umiejętnie wyliczają poniesione straty, wytrącając stronie przeciwnej argument o znikomej szkodliwości społecznej kłusownictwa i wreszcie – w razie niekorzystnego dla nich wyroku – korzystają ze środków odwoławczych.
Cezary Szczepaniak




Nowości