Translate the forum:

{ EXIT } Przeglądasz forum jako gość! Zarejestruj, aby uzyskać pełny dostęp do forum ForumFishmaniak.pl.

MODYFIKOWANIE PRZYNĘT SZTUCZNYCH

Woblery, gumy, błystki, muchy i inne

Re: MODYFIKOWANIE PRZYNĘT SZTUCZNYCH

Postprzez stu6-60 » 13 lut 2011, o 00:54

...witam, odswiezenie watku o modyfikacji jest wynikiem dzisiejszego wedkowani na GC. otoz ryby braly bardzo agresywnie, do tego stopnia ze 50-cio centymetrowy maluch zassal Husky-ego wrecz do przelyku :!: skonczylo sie optymistycznie ale wyczepianie trzech kotwiczek jest...irytujace dla wedkarza no i oczywiscie dla ryby. tak mnie wiec naszlo ,ze moze by zrezygnowac z firmowego uzbrojenia i zostawic...no wlasnie jedna czy dwie kotwiczki a jesli tak ,to ktorych sie pozbyc !??? jesli macie koledzy doswiadczenie w tej materii to poprosze o odpowiedz. THX.
Pozdro-Radek.
...spośród wszystkich kłamców między ludźmi,wędkarz jest najbardziej godny zaufania- W.S.Fox

Avatar użytkownika
stu6-60
Węgorz
 
Posty: 856
Dołączył(a): 28 cze 2010, o 19:55
Kasa: 264,440.00
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 26
HP: 196 / 1637
196 / 1637
MP: 781 / 781
781 / 781
EXP: 856 / 917
856 / 917

Re: MODYFIKOWANIE PRZYNĘT SZTUCZNYCH

Postprzez jjaanek » 13 lut 2011, o 01:04

witam,ja z reguly juz przed pierwszym wodowaniem tego typu przynety pozbywam sie srodkowej kotwiczki...nie wiem czy to akurat dobre posuniecie ale jest wiekszy odstep pomiedzy kotwiczkami a jak rybka sie pokusi to latwiej ja wyhaczyc - wieksze pole do manewrowania przyrzadami...pozdro

Avatar użytkownika
jjaanek
Karp
 
Posty: 535
Wiek: 31
Dołączył(a): 28 cze 2010, o 20:00
Kasa: 150,381.00
Lokalizacja: IE
Medale: 1
Pomoc w klubie (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 1486197
Miejscowość: Dundalk
Level: 21
HP: 69 / 996
69 / 996
MP: 475 / 475
475 / 475
EXP: 535 / 574
535 / 574

Re: MODYFIKOWANIE PRZYNĘT SZTUCZNYCH

Postprzez morrum » 14 lut 2011, o 12:15

Radku drogi, primo o kotwiczkach - jeśli masz trzy kotwice w woblerze - wybór wydaje się prosty, odpinasz środkową. W Polsce znów RAPR się zmienił (mimo wszystko uważam, że na lepsze, tylko kto to będzie egzekwował) i znów maksymalną liczbą haków(czyli również kotwic) w przypadku przynęt sztucznych są dwie sztuki. Cholera chciałem uniknąć takich dygresji ale to silniejsze ode mnie. Wrócę więc do tematu - odpinasz środkową, gdyż zgodnie z obserwacjami i doświadczeniami większości z nas drapieżniki atakują przynęty albo od tyłu albo walą w głowę - nawet jeśli szczupaki czasem atakują przynętę centralnie z boku, to zwykle boki ich szczęk znajdują się w zasięgu przynajmniej jednej z kotwiczek, a nawet jeśli nie, to błyskawiczne zacięcie i przesunięcie tym samym przynęty w paszczy ryby pozwala skutecznie ją zapiąć. Niby wszystko jasne i proste, ale jak tu rozsądnie uzbroić woblera o długości 30 lub więcej centymetrów? Myślę, że w przypadku takich dużych, najczęściej adresowanych do trollingu przynęt trzy kotwice rozsądnych gabarytów powinny być akceptowalne (no chciałbym mieć na kiju szczupłego, który 30cm woblera łyknie w całości, głęboooko :shock: ). Można też, co sprawdzałem, spróbować zbroić przynęty nie w kotwiczki a w pojedyncze haki. Są już produkowane do tego celu specjalne haki z pionowo ustawionym oczkiem. Zalety takiego rozwiązania to oczywiście mniej komplikacji przy odhaczaniu ryby, możliwość zastosowania haka mocniejszego niż kotwiczka o tej samej masie (przydatne podczas połowów sumów i innych większych ryb) bez psucia pracy przynęty, oraz co również istotne zmniejszenie liczby zaczepów (hak skierowany grotem do góry nie zahacza o denne zawady a i zielska zbiera mniej). Co do chwytności - nie zauważyłem, by hak zamontowany na ogonku woblera miał mniejszą chwytność od kotwiczki. Problem był z hakiem brzusznym - zamontowany grotem do dołu był chwytny, ale też zbierał śmieci jeśli schodził głębiej, skierowany grotem ku górze - sam fakt niesymetrycznego uzbrojenia przynęty mnie irytował - nie był już tak skuteczny przy zacięciach (pewnie przylegał do brzuszka/boku przynęty i był dla biorącej ryby prawie niegroźny). Wnioski wyciągnąłem takie, że haki zamiast kotwic z tyłu montować można prawie zawsze, natomiast na brzuszku tylko wówczas, gdy jest to bezpieczne (łowimy przy powierzchni lub w toni z dala od dna i zaczepów) i wówczas montujemy go z grotem skierowanym w dół. Takie zbrojenie to fajna rzecz na przykład podczas łowienia agresywnie biorących boleni (tak tak, wiem, że na Wyspie ich nie ma) ale myślę, że i przy zbrojeniu płytko schodzących jerków można mieć ten system na uwadze. pomaga przy odhaczaniu zdobyczy, mniej rani rybę a chwytność jest zwykle porównywalna z kotwiczkami - no może podczas delikatnych brań, skubnięć, muśnięć przynęty kotwice są skuteczniejsze, ale i wówczas nie ma zwykle problemów z odhaczeniem ryby.
Teraz może o innym nieco łowieniu - pstrągów. Znam ludzi, którzy w pstrągowych woblerkach zdejmują brzuszną kotwiczkę - często się zdarza, że holowany pstrąg zahacza sobie wolną kotwiczkę w różne nieprzyjemne miejsca, jak na złość często w oko, by tego uniknąć zdejmuje się przednią kotwiczkę - tak łowi się na małych rzeczkach płynących w pobliżu ludzkich siedzib, gdzie pstrągi do widoku człowieka są przyzwyczajone i nie reagują nań ucieczką i zamknięciem jadaczki na najwymyślniejsze nawet wabiki, tam można sobie pozwolić na rzuty i spławianie woblerka w dół i prowadzenie go pod prąd (co jest raczej łatwe i przyjemne) - ryby atakują z tyłu lub z boku i tylna kotwiczka wystarcza do pewnego zacięcia i holowania kropkowańca bez ryzyka zbędnego pokaleczenia ryby (patent z pojedynczym haczykiem sprawdziłby się z cała pewnością i w takich warunkach). Na większych rzekach, do tego płynących w leśnych ostępach, gdzie dwunożne stworzenia oznaczają dla pstrągów i innych ryb niechybne zagrożenie (jak choćby Brda, Pasłęka i inne większe rzeki północnej Polski) kropkowane rybki łowi się głównie rzucając przynętę w górę i ściągając z prądem, rzadziej prowadząc je łukiem (jak trociowe wabiki na rzekach Pomorza) a już prawie wcale - bo i to nieskuteczne tutaj - prowadząc pod prąd. W takich warunkach znanym patentem, szczególnie na większe pstrągi, jest zdjęcie kotwiczki ogonowej a czasem też założenie brzusznej nieco większej niż standardowa (z umiarem oczywiście) - pstrąg atakując od głowy przynętę napływającą na niego zawsze trafia w przednią kotwiczkę i tylna jest praktycznie zbędna - szczególnie, gdy nie chcemy ryby kaleczyć. Nawiązałem do trociowego prowadzenia, ale i zbrojenie jest podobne - co prawda z tylnej kotwiczki się nie rezygnuje, ale wielu wędkarzy chodzących za wędrownymi salmonidami, w tym i ja, wiele swoich przynęt przezbraja montując im na brzuszkach kotwiczki nieco większe, ot tak dla pewności zacięcia i holu (ogromna większość troci złowionych na woblera zapina się na przednią kotwiczkę, z łososiami jest (chyba) podobnie) przynajmniej tak wynika z moich i kilku kumpli po kiju obserwacji.

Temat zbrojenia póki co chyba wyczerpałem, pora zająć się "tunningiem" przynęt.
Zacznę od tego, że najlepszy i najdroższy marker w pełni wodoodporny nie utrzyma się na gumowym wabiku w pełnej krasie zbyt długo. Nie wynika to jednak z wady markerów, przyczyną jest tworzywo, z którego wykonuje się gumowe wabiki a dokładnie plastyfikator - ten sam, który odpowiada za "topienie" się niektórych sztucznych tworzyw w kontakcie z gumisiami. Substancja ta powoli rozpuszcza i wypiera na swój sposób tusz markera (czasem po intensywnym pomalowaniu pisakiem gumki po kilku dniach kolor wciąż jest mokry i barwi przy dotknięciu - to właśnie sprawka plastyfikatora). Jedynymi w pełni trwałymi kolorami na gumach są te, które w postaci pigmentu zostały użyte w procesie tworzenia gumy. W drugą stronę niestety też to działa - jeśli pomarkerujemy gumę, lub zabarwimy kontaktowo przez położenie z innymi w innych kolorach - nigdy w pełni nie pozbędziemy się tego kolorku, guma to nie tablica w paintcie, którą można odświeżyć :lol: Dla porównania wystarczy użyć tego samego markera do podrasowania na przykład woblera - nie zejdzie od wody, a już na pewno nie szybko, raczej zetrze go kontakt z zębami drapieżników lub przeszkodami.
Zwykle noszę w kamizelce 4 markery - czarny, czerwony, zielony i niebieski. Przy czym poluję okazjonalnie na markery permanentne w kolorze brązowym (kiedyś miałem), żółtym i ewentualnie innymi. Najczęściej używanymi są czerwone i czarne. Uniwersalny kolor przynęty gumowej to kolor naturalny - biały/perłowy tułowik z ciemniejszym, zwykle czarnym grzbietem. Kombinacja znana i ceniona na całym świecie. Jeśli gdzieś są ryby, to na pewno są wśród nich uklejki, płotki i inny drobiazg z tym schematem ubarwienia (jasne, srebrzyste na dole a ciemniejsze na górze). Ale, chyba zawsze jakieś ale musi być, czasem drapieżniki mimo widocznego, rejestrowanego tak na kiju jak i na samych gumach zainteresowania są chimeryczne, czegoś im brakuje w przynęcie, co by je sprowokowało do pewnego pochwycenia wabika. W takich sytuacjach w ruch idzie marker - maluję wówczas okonek kopytka lub innego ripperka na czerwono. Zwykle skutkuje to i mogę się cieszyć pewniejszymi braniami. Czasem dobrze jest maznąć gumkę na czerwono pod łebkiem, ot taki celownik, dla lepszej orientacji drapieżnika, ale ogonek zwykle wystarcza. W ciągu jesiennego dnia podmalowuję taki ogonek trzy - cztery razy, gdy blednie i staje się pomarańczowo-różowy, blady i prześwituyjący, wówczas wycieram go do sucha i na nowo mażę mazakiem o kolorze krwi (nic tak drapieżnika nie pobudza jak krew przecież :lol: ) i po kilku minutach wykorzystanych choćby na posiłek łowię dalej. Bywały sytuacje podobne do napomkniętej przez Radka, że szczupaki reagują tylko na przynęty o barwie okonia (miałem kiedyś jeziorko, w którym skuteczne na szczupaki były tylko obrotówki i woblery do tego malowane na okonia lub czarne. Okonie reagowały na ten sam zestaw uzupełniony ewentualnie o imitację słonecznicy). W takich sytuacjach jeśli takowe przynęty nam się skończą (proza życia spinningisty) lub co jeszcze gorzej leżą sobie grzecznie w domu podczas gdy potrzebne są akurat teraz na łowisku - zestaw markerów pozwala wyjść z opresji i podmalować gumy, ale również woblery, wahadłówki czy obrotówki w żądany przez nas a pożądany przez drapieżniki deseń. Swego czasu startując w zawodach w ramach Pucharu Polski doświadczyłem zjawiska, które można opisać parafrazując słynne powiedzonko Henry'ego Forda - każdy kolor jest dobry, pod warunkiem, że czarny. Przed zawodami dostałem takie info od znajomych znających wodę, że tak w rzece w sektorze A jak i jej dopływie, sektorze B najskuteczniejsze są czarne przynęty. Wieczorem przed zawodami w pokoju hotelowym mazałem na czarno białe twistery (wraz z główkami), kilka woblerów i wahadłówek (miałem kilka obrotówek w malowaniu black furry i uznałem, że nie muszę na zapas ich malować) przy okazji mażąc sobie łapy na czarno przy akompaniamencie śmiechów i docinków kolegów z klubu. Następnego dnia o tej porze w naszym pokoju (byliśmy z ekipą zakwaterowani w dwóch pokojach) panowała cisza i spokój przerywany tylko cichym popiskiwaniem markera na przynętach przez jakże dzień wcześniej dowcipnych kolegów, którzy po pierwszym dniu zawodów ustawili się do mojego markera w karnej kolejce :D Większość ryb, tak okoni i szczupaków jak i jazi a nawet boleń i mój niestety nie wyjęty sum wzięła wówczas właśnie na czarne przynęty ;)
Tak więc zapewniam, że markery warto mieć i to nie tylko podczas łowienia na przynęty gumowe, ich zastosowanie jest uniwersalne.
Skoro jesteśmy przy tunningu przynęt to dodam od siebie jeszcze jeden znany powszechnie ale często niedoceniany patent, mianowicie czerwony akcent na kotwiczce obrotówki - działa na okonie i szczupaki bardzo często ośmielając je do pewniejszych brań. Przy czym najlepsze są moim zdaniem w tej roli chwosty wykonywane z czerwonej wiskozy, również inne włóczki i przędze a także barwiona sierść i pióra, choć jestem zwolennikiem jednak starej wiskozy, która choć lubi się plątać i łączyć mocno z innymi kotwiczkami, to jednak jest trwała i nie chłonie tak wody jak materiały naturalne, przez co łatwiej ją wysuszyć, a lepiej to zrobić jak nie chcemy mieć po tygodniu zardzewiałych kotwiczek.
Chwost taki najlepiej sprawdza się w obrotówkach. Nie tylko dodaje im atrakcyjnego, czerwonego akcentu (podobnie jak wspomniane malowanie ogonka gumowej przynęty) ale też pozwala na wolniejsze prowadzenie wirówki bez utraty jej pracy, taki spowalniacz. Można rzecz jasna kombinować również z innymi kolorami chwostów, ale na szczupaki i okonie w większości przypadków czerwień jest niezastąpiona. Można w ten sposób uatrakcyjniać też woblery, przy czym przestrzegam przed zbyt obfitymi chwostami, które zwyczajnie gaszą pracę przynęty, ot delikatny akcencik, najlepiej nawet na brzusznej kotwiczce, imitujący brzuszne płetwy płoci, wzdręgi czy innego jelca tudzież okonia. Może pomóc, ale nie należy przesadzać. Z tej samej przyczyny chwostów nie daje się na kotwiczki błystek wahadłowych - wygaszają ich pracę, jedynym znanym mi przypadkiem gdzie jest to wskazane są połowy boleni, ale tam oczywiście chwościk daję biały lub srebrzysty.
Uatrakcyjnienie przynęty (obrotówki) chwostem to dosłownie minutka pracy, która może nam się bardzo opłacić.

Pozdrawiam :) .
Sumy, sandacze, bolenie, klenie, jazie... Wisła i gdzieś tam ja ;)

Avatar użytkownika
morrum
Troć wędrowna
 
Posty: 647
Wiek: 29
Dołączył(a): 8 sty 2010, o 21:33
Kasa: 215,218.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 966675
Miejscowość: Bydgoszcz-Fordon
Level: 23
HP: 85 / 1225
85 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 647 / 698
647 / 698

Re: MODYFIKOWANIE PRZYNĘT SZTUCZNYCH

Postprzez gooral » 15 lut 2011, o 16:04

jjaanek napisał(a):witam,ja z reguly juz przed pierwszym wodowaniem tego typu przynety pozbywam sie srodkowej kotwiczki...nie wiem czy to akurat dobre posuniecie ale jest wiekszy odstep pomiedzy kotwiczkami a jak rybka sie pokusi to latwiej ja wyhaczyc - wieksze pole do manewrowania przyrzadami...pozdro


ja tez czesto z woblerow sciagam srodkowe kotwiczki - notuje mniej spadow z tym zwiazanych niz splatan powodowanych przez srodkowa kotwiczke (spadow niemal 0)

powoli rozwazam rowniez uzywanie kotwic "lososiowych" (z 2 grotami) do gum i woblerow (zaciecie lepsze niz przy 1 grocie i bez problemow jakie nieraz powoduja 3 groty.
Obrazek

gooral
Sum
 
Posty: 1224
Dołączył(a): 11 lip 2009, o 21:46
Kasa: 32,491.50
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 30
HP: 256 / 2333
256 / 2333
MP: 1114 / 1114
1114 / 1114
EXP: 1224 / 1280
1224 / 1280

Re: MODYFIKOWANIE PRZYNĘT SZTUCZNYCH

Postprzez stu6-60 » 15 lut 2011, o 16:37

...witam , co do splatan przy zbrojeniu woblerow w systemy wielokotwiczkowe to przyznam ,ze czesciej zylka zaczepia mi sie o...pierwsza( liczac od steru) kotwiczke niz o srodkowa :roll: a jesli juz pozbywacie sie tej nieszczesnej 'po srodku' to czy odcinacie takze oczko z korpusu wabika :?:
Pozdro-Radek.
...spośród wszystkich kłamców między ludźmi,wędkarz jest najbardziej godny zaufania- W.S.Fox

Avatar użytkownika
stu6-60
Węgorz
 
Posty: 856
Dołączył(a): 28 cze 2010, o 19:55
Kasa: 264,440.00
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 26
HP: 196 / 1637
196 / 1637
MP: 781 / 781
781 / 781
EXP: 856 / 917
856 / 917

Re: MODYFIKOWANIE PRZYNĘT SZTUCZNYCH

Postprzez gooral » 15 lut 2011, o 19:11

stu6-60 napisał(a):...witam , co do splatan przy zbrojeniu woblerow w systemy wielokotwiczkowe to przyznam ,ze czesciej zylka zaczepia mi sie o...pierwsza( liczac od steru) kotwiczke niz o srodkowa :roll: a jesli juz pozbywacie sie tej nieszczesnej 'po srodku' to czy odcinacie takze oczko z korpusu wabika :?:
Pozdro-Radek.



aa to ja pisalem o 2 kotwicowych (nie doczytalem, ze piszesz o innych) z 3 kotwicami woblerow chyba nie mam to nie wiem..
nie obcinam oczek.
Kiedys by uniknac splatan wciskalem w kolka lacznikowe i oczka w woblerze zapalki/kawalki plastiku, ktore blokowaly kotwiczki by sie o siebie nei plataly (w woblerach 7cm czesto mi sie kotwiczki haczyly ze soba - tydzien rozplatywania ;)

Po jakims czasie zaczalem uzywac "zipa" takiego malenkiego (jak zapalka szeroki) i srodkowa kotwiczke przymocowywalem do oczka tej na zadzie i tez ok.

A i przestalem juz jakis czas temu uzywac malych (1-3cm) woblerow na rzeczkach pstragowych w irlandii (mam zamiar powymieniac kotwice na haczyki i zobaczyc co bedzie) bo mi sie lapaly takie skubance po 5-10cm i nie bylo szansy odczepic gnojka bez robienia mu krzywdy (czasami z 3 grotow 2 wychodzily przez oczy... a gebe taki pstrazek ma 1mm szersza jak rozstaw kotwiczki - nawet nie ma jak wsadzic wyczepiacza/obciac grotu.
Obrazek

gooral
Sum
 
Posty: 1224
Dołączył(a): 11 lip 2009, o 21:46
Kasa: 32,491.50
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 30
HP: 256 / 2333
256 / 2333
MP: 1114 / 1114
1114 / 1114
EXP: 1224 / 1280
1224 / 1280

Re: MODYFIKOWANIE PRZYNĘT SZTUCZNYCH

Postprzez morrum » 16 lut 2011, o 17:43

stu6-60 napisał(a): a jesli juz pozbywacie sie tej nieszczesnej 'po srodku' to czy odcinacie takze oczko z korpusu wabika :?:


W żadnym wypadku. Oczko w niczym nie przeszkadza to po pierwsze. Po drugie jeśli wobler jest zbrojony jednym kawałkiem drutu to po takim zabiegu i pod dużym obciążeniem (duża ryba) może dojść do wyrwania drutu z kotwiczką ogonową z korpusu. Szansa na taki nieprzyjemny splot wypadków jest znikoma, ale lepiej dmuchać na zimne. Dodatkowo niektóre woblery do prawidłowej pracy po prostu potrzebują obciążenia w postaci kotwiczki - szczególnie małe modele, bez niej bywają niedoważone i zaczynają wariować i kręcić się wokół osi. Wówczas wystarczy na wystającym oczku przynęty zacisnąć dużą śrucinę, odpowiadającą mniej więcej masą kotwiczce z kółkiem łącznikowym (dotyczy tylko tych na brzuszku, nie na ogonku woblera). Można też na wolnym oczku zawiązać mały chwościk udający płetwy zdobyczy, taki zabieg może uatrakcyjnić przynętę --> patrz mój post wyżej ;)

Pozdrawiam.
Sumy, sandacze, bolenie, klenie, jazie... Wisła i gdzieś tam ja ;)

Avatar użytkownika
morrum
Troć wędrowna
 
Posty: 647
Wiek: 29
Dołączył(a): 8 sty 2010, o 21:33
Kasa: 215,218.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 966675
Miejscowość: Bydgoszcz-Fordon
Level: 23
HP: 85 / 1225
85 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 647 / 698
647 / 698

Poprzednia strona

Powrót do Przynęty sztuczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

?
cron