Translate the forum:

{ EXIT } Przeglądasz forum jako gość! Zarejestruj, aby uzyskać pełny dostęp do forum ForumFishmaniak.pl.

Sandacz

Szczupaki, sumy, okonie itp.

Sandacz

Postprzez TOM » 12 maja 2009, o 18:41

Jak sandacza się zahacza

Coraz trudniej skusić tego drapieżnika na sztuczne przynęty. Może w wodzie pływa zbyt wiele kolorowych sztuczności, którymi producenci i importerzy zasypali rynek wędkarski? Jak do tego dorzucimy złe techniki ich prowadzenia, to chyba trudno się dziwić, że sandacze stały się ostrożniejsze i znów zaczęły lepiej brać na przynęty naturalne.

Utwierdzam się w tym przekonaniu, studiując rubryki o rekordowych połowach. Przykładem niech będzie wrześniowy numer naszego czasopisma. Na 10 zgłoszonych rekordowych sandaczy tylko 2 złowiono na przynęty sztuczne! Więc może warto przeczytać ten artykuł i przypomnieć sobie podstawowe zestawy do łowienia na filet rzekach i jeziorach?

Gdy chcemy zasadzić się na sandacza, musimy zaopatrzyć się w wędzisko dość sztywne, długości 3,6 m (uważam, że jest to długość uniwersalna) i wyrzucie od 80 do 100 gramów. Ja stosuję Vegi Feeder Heavy do 90 g i Universe do 80 g. Do tych wędek zakładam średniej wielkości kołowrotki z wolnym biegiem, na które nawijam 300 m spinningowej, mało rozciągliwej żyłki. Dobrze, gdy ładnie tonie. Moje ulubione haczyki i spławiki pokazałem na zdjęciach.

Rzeka
Stosunkowo łatwo wytypować tu miejscówkę sandaczową. Problem stanowić może dotarcie do niej. Zdecydowanie odradzam „wygibasy” w niewygodnych i niebezpiecznych miejscach. Wędkę warto zarzucić w każde miejsce na granicy płynącej i spokojnej wody, gdzie spodziewamy się głębszego odcinka dna. Podmyty brzeg, skraje „warkoczy”, dołki za różnego typu przeszkodami i zwaliskami sztucznymi oraz naturalnymi mogą być ostoją sandaczy. Zestaw na zdjęciu jest moim absolutnym faworytem. Pozwala mi precyzyjnie umieszczać, a także przesuwać przynętę w określonej miejscówce. Jest to zmodyfikowany paternoster, który przytrzymuje w łowisku odpowiednio dobrany ciężarek. Mogę go, w zależności od potrzeb, bez problemu wymienić, gdyż połączony jest z bocznym troczkiem (długość standardowa ok. 50 cm) zwykłą pętlą ósemkową. Okazała się ona bardziej praktyczna i mniej czepliwa od agrafki. Węzeł, w przypadku zaklinowania się ciężarka, stanowi najsłabsze ogniwo zestawu. Trok z obciążeniem dowiązany jest do ruchomego trójnika – krętlika założonego na żyłce głównej. Opiera się on o stoper nad przyponem. Sam przypon ma około 1 m długości i połączony jest z żyłką główną mocnym, baryłkowym krętlikiem.

Przyznam się, że praktycznie zrezygnowałem z łowienia na żywca. Martwa rybka jest tak samo skuteczna, a nie męczy się ryby. Najchętniej łowię na ukleje, kiełbie i... jazgarze (często naprawdę bardzo skuteczne). Jazgarzom usuwam płetwę grzbietową. Ponieważ łowię metodą szybkiego zacięcia, długość rybek oscyluje pomiędzy 10–12 cm. Zakładam przynętę przez pyszczek, wyprowadzam haczyk pod pokrywą skrzelową i wbijam go w okolice ogona. Warunkiem jest, aby łuk kolankowy haczyka był mniej więcej dwa razy szerszy od grubości rybki. Bardzo ułatwia to zacięcie. Przynętę przetrzymuję w hermetycznym, termicznym pojemniku z pokruszonym lodem. Rybki są długo świeże. Można je dodatkowo uatrakcyjnić przez włożenie do pyszczka kawałka gąbki nasączonej atraktorem dla ryb drapieżnych. Najczęściej sprawdza się stynka, makrela i krew. Ponieważ zapachy te nie są zbyt przyjemne i wyjątkowo długo utrzymują się na rękach, dlatego przechowuję nasączone kawałeczki gąbki w zamkniętym słoiczku, a wyjmuję je za pomocą pęsety dopiero po założeniu rybki na haczyk.

W wybranej miejscówce wędkę umieszczam pod kątem około 45–60 stopni w stosunku do lustra wody. Łowię przegruntowanym zestawem od 1/3 do 1/2 faktycznej głębokości łowiska. Po ustawieniu wędki cały czas obserwuję spławik. Jak powszechnie wiadomo, sandacz atakuje zdobycz podobnie jak okoń: od tyłu, z szeroko otwartym pyskiem. Ponieważ przynęta jest nie za duża, nawet kilogramowy sandacz podczas ataku zasysa prawie całą rybkę razem z haczykiem. Dlatego, gdy tylko spławik zniknie pod wodą, energicznie zacinam. Bywa jednak, że sandacze żerują bardzo słabo. Wtedy włączam wolny bieg kołowrotka i daję wyciągnąć rybie kilka metrów żyłki przed zacięciem. Z zasady to skutkuje.

Jezioro
Powiem od razu, że szukanie sandacza bez znajomości tego typu łowiska praktycznie nie ma sensu. Musimy wiedzieć, gdzie znajdują się twarde kawałki dna. Najlepiej w pobliżu spadów, głęboczków, blatów, górek lub podwodnych półek. Jeśli nie mamy takich informacji, pozostaje liczyć tylko na wyjątkowe wędkarskie szczęście.

W jeziorach używam zestawów jak na zdjęciu obok. Gdy stosuję haczyk z oczkiem, łączę go z żyłką przyponową, najczęściej węzłem Palomar. Przypon ma długość pół metra. Na sandacza nie ma potrzeby (a nawet nie jest wskazane) używanie spławików o dużej wyporności. Nigdy nie stosuję wyporniejszych niż 5 gramów, a na płytszych łowiskach stosuję spławiki do odległościówki ze wstępnym dociążeniem, najczęściej 2+2 g, 2+3 g, 3+3 g. Gdy wędkuję po zmroku, używam „świetlików”, które montuję za pomocą plastykowego łącznika (lub jak w wersji na zdjęciu) przez włożenie do środka.

Sandacz jest często bardzo kapryśny, potrafi trzymać zdobycz nawet kilka minut w pysku i jej nie połknąć, dlatego jeśli pudłujemy kilka zacięć, musimy przesunąć haczyk bliżej ogona naszej rybki (fileta) lub dać więcej czasu sandaczowi na połknięcie przynęty. Jeśli spławik „jeździ” po powierzchni jeziora, zatrzymując się od czasu do czasu, nigdy nie zacinam. Wiem, że ryba bawi się przynętą. Niecierpliwy wędkarz powie: „Drobny skubie”. Tymczasem na własnej skórze przekonałem się, jak nieprawdziwe jest takie twierdzenie. Możecie mi wierzyć, że tak potrafią zachowywać się naprawdę pokaźne sztuki. Dlatego zacinam zawsze, gdy spławik pewnie zniknie pod wodą i wyraźnie widzę napinającą się kierunkowo żyłkę. Zbyt dużego luzu żyłki nie zredukuje nawet długa i sztywna wędka, a skuteczne wbicie haka w twarde szczęki sandacza wcale nie jest łatwe.

Piotr Berger WW

Dodam jeszcze jedno ale to już mój pomysł który przynosi mi efekty.Jest to rybka z drzewa i jak widać dodana główka jigowa, ciężar tej główki zawsze musi być dopasowany tak by zatapiał rybkę jednak po opadnięciu na dno musi stanąć na główce. Zawsze stanie w takiej pozycji. Drzeo chce do góry główka trzyma przy dnie. Lekkimi ruchami podciągamy i takimi skokami prowadzimy przynętę, podobnie jak koguta, jednak efekty są lepsze właśnie dlatego że zawsze staje na głowie.
Polecam, pomajsterkujcie trochę. ;) :) :D
Załączniki
a1aaa.JPG
a1aaa.JPG (21.49 KiB) Przeglądane 534 razy
Na tej planecie jestem tyko przejazdem

Avatar użytkownika
TOM
Węgorz
 
Posty: 666
Dołączył(a): 11 mar 2009, o 12:11
Kasa: 7,443.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 23
HP: 61 / 1225
61 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 666 / 698
666 / 698

Re: Sandacz

Postprzez niecio21 » 29 maja 2009, o 16:16

mozesz wkleic zdjecia tej drewnianej rybki z twojego arsenalu TOM , pomysl brzmi bardzi ciekawie ciekawe jak rozwiazac wypornosc drzewa , bo jak chcesz lapac na wiekszej glebokosci to rybka moze zawisnac gdzies w tonii.dziekuje
RYBKA LUBI PŁYWAĆ
CATCH AND RELEASE

niecio21
Karp
 
Posty: 488
Wiek: 29
Dołączył(a): 19 kwi 2009, o 13:26
Kasa: 2,235.00
Bank: 0.00
Lokalizacja: Dublin
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 20
HP: 35 / 893
35 / 893
MP: 426 / 426
426 / 426
EXP: 488 / 518
488 / 518

Re: Sandacz

Postprzez niecio21 » 30 maja 2009, o 09:47

no tak wiekszy ciezarek ale to wyglada jak glowka dzigowa w rybie drewnianej jak przekluc drewniana rybke wieksza glowka , mozna od razu dac 100g ale po co jak rybka sie schowa w mule?
RYBKA LUBI PŁYWAĆ
CATCH AND RELEASE

niecio21
Karp
 
Posty: 488
Wiek: 29
Dołączył(a): 19 kwi 2009, o 13:26
Kasa: 2,235.00
Bank: 0.00
Lokalizacja: Dublin
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 20
HP: 35 / 893
35 / 893
MP: 426 / 426
426 / 426
EXP: 488 / 518
488 / 518

Re: Sandacz

Postprzez TOM » 2 cze 2009, o 20:08

Zrobię zdjęcia Niecio i wstawię jak pojadę na działkę.
Ale tak aby zaspokoić Twoją, nie tylko ciekawość ale chęć zrobienia takiej rybki.
Nacinasz od góry piłką do metalu potrzebną długość i głębokość i wstawiasz większą główkę gigową to tyle i tylko tyle. Baw się a zobaczysz ;) :D
Połamania.
Załączniki
1aa11a.JPG
1aa11a.JPG (12.52 KiB) Przeglądane 407 razy
Na tej planecie jestem tyko przejazdem

Avatar użytkownika
TOM
Węgorz
 
Posty: 666
Dołączył(a): 11 mar 2009, o 12:11
Kasa: 7,443.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 23
HP: 61 / 1225
61 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 666 / 698
666 / 698

Re: Sandacz

Postprzez TOM » 3 cze 2009, o 10:20

Pozwoliłem sobie na przedruk bo uważam że takie wiadomości są potrzebne. Nie raz sam łowiłem sandacze na tym zbiorniku.
Mój rekord tego drapieżnika na Kozłowej to 8,60 kg.
A o Mietkowie napiszę oddzielny artykuł. Mam z tego zbiornika miłe wspomnienia. I duże rybki ;)


Diabelskie sandacze
Mietków, Turawa - oto renomowane łowiska sandaczowe, przez większość wędkarzy wymieniane jednym tchem. A czy ktoś pamięta jeszcze o Kozłowej Górze, z której pochodził sandaczowy rekord Polski w latach 1976 - 1980 (ryba o masie 11.42 kg)? Z analizy zgłoszeń medalowych ryb wynika, że łowisko to nadal warte jest wyprawy na sandacze. Leżący na północ od Piekar Śląskich zbiornik zaporowy Kozłowa Góra, zwany też jeziorem Świerklaniec lub Diobliną, powstał w 1938 r jako polska budowla strategiczna. Spiętrzając rzeczkę Brynicę stworzono przeszkodę wodną wkomponowaną w liczący 38 km system fortyfikacji. Przy okazji zalano las zwany przez miejscowych Diobliną. Na jego skraju stał na przełomie XVIII i XIX wieku młyn, którego właściciel - młynarz Praczka - podejrzewany był o konszachty z diabłem. Głównie chodziło o jego bogactwo i dość ponure usposobienie. Po latach okazało się, że sąsiedztwo granicy prusko - rosyjskiej pozwoliło młynarzowi na zajęcie się przemytem, który widać przed wiekami też dostarczał niezłych profitów.

Co kryje woda?
Nazwa Dioblina jednak pozostała, przetrwał też działania wojenne zalew Kozłowa Góra. Dziś liczy on ponad 580 ha, a ponieważ trudno go zaliczyć do młodzieniaszków, nie jest zbiornikiem głębokim: średnia głębokość wynosi około 2,5 m, maksymalna 4 m. Dno jest dość muliste, sporo na nim zatopionych pni drzew, tzw. karczy. Położona na północy cofka zalewu jest płytka i latem zarośnięta. Generalnie jednak roślin nie jest tu dużo, co można zawdzięczać amurom, którymi woda ta była kiedyś zarybiana. Kozłowa Góra jest zbiornikiem sandaczowo - leszczowym, ale lista tutejszych gatunków ryb jest znacznie dłuższa. Są niedobitki wspomnianych już amurów, które zdążyły dorosnąć do masy nawet 30 kg. Są duże karpie, a rekord zbiornika (32,7 kg) byłby rekordem Polski, gdyby został zgłoszony. Leszcze nie są może tak okazałe, jest ich za to sporo i standard stanowią ryby ważące około 1 kg. Wodę zamieszkują też liczne stada płoci i krasnopiór. Z grona drapieżników najmniej jest sumów i węgorzy, ale spośród tych pierwszych łowi się już sztuki o masie 25 kg, zaś węgorze trafiają się nawet o długości 1 m. Warto tu dodać, że obydwoma wymienionymi gatunkami zbiornik jest stale zarybiany, wędkarskie spotkania z nimi będą więc częstsze. Kozłowogórskie, wodne królestwo dzielą z sandaczami szczupaki. Jest ich tu dużo i pływają wśród nich okazy. Dość powiedzieć, że w 2003 r wędkarze złowili około 3,5 t szczupaków, a największe, o jakich słyszano, ważyły ponad 14 kg. Wybierzmy się jednak tropem sandaczy, choćby przez wzgląd na wspomniany na wstępie rekord Polski.

Magiczne 10 kg
Sandacze nie należą do łatwych zdobyczy, a tymczasem znający Kozłową Górę wędkarze radzą sobie z nimi nadspodziewanie dobrze. Dwa lata temu wyłowili 1,6 t tych ryb, a średnia masa pojedynczego egzemplarza wynosiła 2,19 kg. Oczywiście trafiały się wśród nich także "dwucyfrowce", ale niestety o niewiele przekraczające magiczne 10 kg. Spora presja wędkarska skutecznie obniża granicę wieku żyjących w zalewie ryb, najprawdopodobniej więc rekord Polski już tu nie padnie. Chociaż, kto wie? Żeby próbować trzeba znać wodę i skuteczne na nią metody. Na Kozłowej Górze króluje, rzecz jasna, sandaczowy spinning, którego znakiem herbowym jest tu śląski "kogut". Raczej jasny (bo woda mętna), kręcony na główkach 5 - 7 g (bo woda płytka) i prowadzony na śląski sposób: rzut, opad, obrót korbką kołowrotka, opad, obrót korbką, opad, itd. Bez podrywania szczytówki wędziska. Alternatywnymi przynętami są jasne rippery i srebrne błystki obrotowe. Spinninguje się przede wszystkim z łodzi, na głównym plosie zalewu, na lewo i prawo od stanicy wędkarskiej (są tam zatopione karcze), przy północno - wschodnim brzegu (łowisko Pancergraby). Najważniejsze, by znaleźć zatopiony pniak lub niewielki nawet fragment piaszczystego dna. Lokalizacja takiego miejsca zapowiada udane połowy. Są jednak dni, kiedy spinning staje się niemal kompletnie bezużyteczny. Wtedy nad wodę warto wybrać się martwą rybką: płocią, krąpiem, jazgarzem albo okoniem. Na zachodnim brzegu można bez problemu urządzić sobie wygodne stanowisko wędkarskie do połowów gruntówką lub wędką ze spławikiem. Nie dajmy się tylko rozleniwić stacjonarnym metodom. Tu jeszcze pływają sandacze, które przekroczyły magiczne 10 kg!

Dariusz Zielonka (wędkarz z Piekar Śląskich, koło PZW "Relaks"):
Sandacze łowię na spinning, na "koguty" wiązane na lekkich główkach. Na kołowrotek nawijam plecionkę o przekroju 0,19 mm. Największego złowiłem w ubiegłym roku. Ważył 11 kg. Kozłowa Góra nie jest łatwa do spinningowania. Dno jest muliste, płaskie, w niektórych miejscach pełne zatopionych pni. Czasami, kiedy sandacze nie chcą atakować przynęty, trzeba ją podawać niemal pod ich pyski. Jeśli się wtedy uda znaleźć fragment dna, nawet o powierzchni 2x2 m, na którym jest pieniek lub dołek - brania zapewnione. Ale bywa też tak, że sandacze uganiają się za zdobyczą na wodzie o głębokości 0,5 m. Trzeba ich wtedy szukać pod brzegami, na płyciznach.

Bronisław Rzeźniczak (wędkarz z Piekar Śląskich, koło PZW "Relaks", rekordzista Polski w latach 1976 - 80):
Moją ulubioną przynętą spinningową na sandacze są srebrne błystki obrotowe Meppsa o numeracji od 0 do 3. Swojego rekordowego sandacza też złowiłem na Meppsa Long nr 3. Używam żyłki o średnicach 0,23 - 0,26 mm. Ponieważ znam różne zachowania tutejszych sandaczy początkowo przynętę prowadzę tuż nad dnem. Gdy nie ma brań podnoszę ją wyżej i prowadzę około 70 cm nad gruntem.

Eugeniusz Wrodarczyk (wędkarz z Piekar Śląskich, koło PZW "Relaks"):
Sandacze łowię na martwą rybkę, na wędkę ze spławikiem o wyporności 5 - 8 g. Najlepszymi przynętami są, moim zdaniem, jazgarze i okonie. Jeden zestaw ustawiam na dnie, a przy drugim stale zmieniam grunt dochodząc nawet do 1 m pod powierzchnią wody. Sądzę, że najczęstszym błędem popełnianym przez wędkarzy na Kozłowej Górze, jest łowienie sandaczy wyłącznie nad dnem. Są dni, kiedy ich tam po prostu nie ma. Największy złowiony przeze mnie sandacz miał masę 11,2 kg.

Warto wiedzieć
Zbiornikiem Kozłowa Góra opiekuje się koło PZW "Relaks" z Piekar Śląskich. Nad brzegiem zalewu znajduje się, należąca do wspomnianego koła, stanica wędkarska i wypożyczalnia łódek. Przystań czynna jest od 1 kwietnia do pierwszych lodów, a całodobowo od 1 czerwca do 15 września. Łowić można tu uiszczając dopłatę okręgową (Okręg PZW Katowice). Okres ochronny szczupaka i sandacza trwa do końca maja, wymiar ochronny dla obu gatunków wynosi 50 cm, a dzienny limit 2 sztuki. Przystań tel. 695-746-645. Kierownik przystani tel. 695-746-644.

Opowieści z Diobliny

Patent na koguty
Co by ludzie nie mówili, to "koguty" pochodzą z Kozłowej Góry. To tu po raz pierwszy wrzucono je do wody, by łowić sandacze. Co prawda pierwowzór przyszedł z USA, ale mała grupka miejscowych wędkarzy szybko zmodyfikowała, przystosowała importowany pomysł do gustów krajowych ryb i zaczęła nadzwyczaj skutecznie na ów wynalazek łowić. Na tyle skutecznie, że szczęśliwi posiadacze nowej przynęty obiecali solennie zachować dla siebie tajemnicę jej produkcji. Ale przecież wędkarze to ludek ciekawski, a już szczególnie wtedy, gdy komuś szczęście nad wodą sprzyja ponad miarę. Na Turawie wędkarzom z Piekar Śląskich szczęściło się zanadto. Sandacze wprost pchały się im na wędki, co wzbudziło uzasadnione podejrzenia przystaniowego. Dopóty za szczęściarzami chodził, aż mu obiecali, że na odjezdne pokażą, co właściwie dowiązują do żyłek. Kombinowali dobrze. Ledwo wyszli z łódek, już właściwie byli spakowani. Na otwieranie toreb i grzebanie w klamotach nie było czasu. Jakież było jednak ich zdziwienie, gdy po roku turawski przystaniowy robił już nieudolne podróbki "kogutów". Prawdopodobnie wydobył jakiegoś urwanego na zaczepie.

Być prorokiem
Z tym kolegą jeszcze na sandacze nie wypływałem, ale kumpel był fajny, więc czemu nie spróbować. Poprowadziłem po swoich miejscach. Tu nic, tam nic, szwendaliśmy się po wodzie bez kontaktu z rybami. Zapowiadała się wędkarska porażka. "I jeszcze te cholerne zaczepy" - pogłębiał ponury nastrój kolega. Pompował mozolnie coś bezwładnego na dramatycznie wygiętym kiju. Ejże! Jedno, drugie drgnięcie. "Masz sandacza!" "E tam. Karcza ciągnę." Nagle "karcz" ruszył. Zdryfował w lewo, później w prawo, a mój nie zrażony niczym, ale już wyraźnie podniecony kolega wciąż na siłę ciągnął rybę do siebie. Jeszcze trochę i wwlecze ją pod łódź. "Popuść hamulec" - wrzasnąłem i zacząłem tupać w dno łódki. Posłuchał. Sandacz też usłyszał i korzystając z nieoczekiwanego luzu ruszył na środek zbiornika. To wyraźnie nie spodobało się mojemu kumplowi. Dokręcił kołowrotek, zerknął na mnie. "Nic nie mów, bo mi to przeszkadza" - rozkazał tonem zdobywcy i znów rozpoczął pompowanie... Nie warto być prorokiem wobec niektórych kolegów, jeśli chcemy z nimi jeszcze jeździć na ryby. A może z takimi po prostu nie warto na te ryby jeździć? W każdym razie efekt siłowego holu był taki, jaki przewidywałem: sandaczysko wpakowało się pod łódkę, złamało wędkę i odpłynęło w sobie tylko znanym kierunku. Nawet go nie zobaczyliśmy.
Marek Kluczek
Na tej planecie jestem tyko przejazdem

Avatar użytkownika
TOM
Węgorz
 
Posty: 666
Dołączył(a): 11 mar 2009, o 12:11
Kasa: 7,443.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 23
HP: 61 / 1225
61 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 666 / 698
666 / 698

Re: Sandacz

Postprzez TOM » 22 cze 2009, o 07:22

Dla Niecio
Załączniki
00000000.JPG
00000000.JPG (90.59 KiB) Przeglądane 332 razy
0000000000000.JPG
Tak wygląda Niecio ten interes w słoiku ale pod wodę nie wejdę
0000000000000.JPG (34.01 KiB) Przeglądane 333 razy
Na tej planecie jestem tyko przejazdem

Avatar użytkownika
TOM
Węgorz
 
Posty: 666
Dołączył(a): 11 mar 2009, o 12:11
Kasa: 7,443.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 23
HP: 61 / 1225
61 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 666 / 698
666 / 698

Re: Sandacz

Postprzez waldek » 22 cze 2009, o 14:03

No tak panowie wszystko ladnie,pomysly super tylko gdzie sandacza w irlandi wychaczyc ?! Czy one tu w ogole wystepuja,bo sandacz to przednia ryba dla wedkarza.Powiem szczerze ze troche mi go brakuje na wyspie.POZDRAWIAM

waldek
Karaś
 
Posty: 78
Dołączył(a): 13 mar 2009, o 18:35
Kasa: 0.00
Level: 7
HP: 0 / 130
0 / 130
MP: 62 / 62
62 / 62
EXP: 78 / 81
78 / 81

Re: Sandacz

Postprzez niecio21 » 23 cze 2009, o 00:44

Pieknie te rybki wykonales Tom i pomysl dziala trzeba to opatentowac:) Doskonala kolorystyka , wyobrazam sobie jak czasochlonne jest strugniecie tej rybki i wykonczenie , ale zapewne niesamowita satysfakcja jak puknie ja sandacz:) a te koguciki jakie fajne , ciekawe czy by sie sprawdzily na irlandzkich okoniach i szczupakach pewnie troszke slabiej , trzeba je tu przetestowac:) pozdrawiam
RYBKA LUBI PŁYWAĆ
CATCH AND RELEASE

niecio21
Karp
 
Posty: 488
Wiek: 29
Dołączył(a): 19 kwi 2009, o 13:26
Kasa: 2,235.00
Bank: 0.00
Lokalizacja: Dublin
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 20
HP: 35 / 893
35 / 893
MP: 426 / 426
426 / 426
EXP: 488 / 518
488 / 518

Re: Sandacz

Postprzez TOM » 13 maja 2010, o 11:41

Sandacz dla spinningisty to iście królewskie trofeum i podnosi jego rangę bo dopracowanie się techniki połowu sandacza to godne.
Tu napiszę o główce, ostrodze, by nie zapomniec, bo jak wrócicie do kraju to co :lol:

Na ogól to opowiem o dużych rzekach i ciut mniejszych jak duże. Kiedy jesteśmy nad rzeka a szczególnie letnia porą należy zwrócić uwagę na miejsca gdzie ktoś już wędkuje. Pewnie będzie stał na ostrodze, na samej szpicy. To pewne te, że miejscowy i wie dużo, a zatem mimo woli podpowie nam co i jak. Ale to nie wszystko. Kiedy przyjrzymy się bliżej i dokładniej można zauważyć, że kije jakimi operują to ciężkie gruntowy i żywca czy martwą przynętę, mają puszczoną tuż za warkoczem bo tam tez jest dno czyste, wymyte i kamieniste a przyczyna tego jest obmycie prze dwa nurty, prądy jeden, zwrotny, wolniejszy ale nie zawsze, a drugi to skraj warkoczy szybszy. Tam właśnie przebywają one, czyli sandacze, ich miejsce to koniec warkoczy i koniec ostrogi i jego najbliższe najgłębsze miejsce. Jak na rys. Obrazek Powiem jeszcze, że takie miejsce czym bardziej wyżłobione przez wodę czyli głębsze tym lepiej. Ale to jest spining a nie żywiec, i nie łowimy na leniucha a kreatywnie. Popisowo. :) Jednak dowiedzieliśmy się gdzie są. To ważne a o czym nie wiedza nawet miejscowi. Nie tylko tam. Sandacz może być w około, tak, a szczególnie na samej szpicy w linii prostej ostrogi bo i tam nurt robi swoje czyli płucze i głębi. Zauważyć trzeba też gdzie chodzi drobna rybka bo to jest podstawa pokarmowa sandacza, a ona jest w około ostrogi nawet na tych płytkich miejscach gdzie się go nie spodziewamy. Jego taktyka to pobijać z dołu. Więc nasza taktyka to obłowić całą ostrogę a zacząć należy, to z mojego doświadczenia, od i przy samym wejściu. Tak a nie inaczej, bo tam są te największe, nie raz miałem ku temu przykład. Zresztą nie raz sami zobaczycie pobicie sandacza blisko nogi ;) jak nie raz się to mówi rybki fruwają w powietrzu. Natomiast kiedy są trochę dalej w oby nurtach wstecznych to widzimy tylko większe oczka sandaczowe no taki ich zwyczaj ale tam jest i to tylko wtedy kiedy wsteczny jest trochę silniejszy. Po pierwsze więc, zaczynamy spod nóg czyli od płytkiego ok ? No i ta technika połowu, prezentacji inna po prąd inna z nurtem. Jako przynęty ja stosuje kopytka, wiróweczki czy pływające wobki. Proponuje tez ostrożność aby nie podchodzić na sam brzeg ostrogi. Jestem tez poważnym gościem i nie zdziwcie się gdy nie trafi się nic, bo jak żeruje ta ryba nie muszę tłumaczyć jednak wieczór, nie jeden wieczór wynagrodzi Wam te starania. Połamania :!: Drugi razem czyli później o opaskach. :tak:
Na tej planecie jestem tyko przejazdem

Avatar użytkownika
TOM
Węgorz
 
Posty: 666
Dołączył(a): 11 mar 2009, o 12:11
Kasa: 7,443.00
Bank: 0.00
Medale: 1
zasłużony (1)
płeć: męźczyzna
Gadu-Gadu: 0
Level: 23
HP: 61 / 1225
61 / 1225
MP: 585 / 585
585 / 585
EXP: 666 / 698
666 / 698

Następna strona

Powrót do Drapieżniki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

?
cron