Nie tylko wspomnienia
Tekst i zdjęcia
własnością autora
Wszelkie prawa zastrzeżone

2010 - Od autora
Zastanawiałem się jak zacząć. Tyle ksiąg i mądrych słów napisano już na temat wędkarstwa, wydaje się więc, iż już nic nowego nie można napisać. Zgoda może i nie można,- jednak można inaczej, nie jak instrukcję ale inaczej, bardziej dostępnie. Jak?
No tak, - pisane rozmową nad brzegiem
Spacerowanie, zasiadki nad brzegami rzek, jezior czy zbiorników zaporowych pozwoli mi odtworzyć w mojej pamięci wszystko to co kojarzy się z dobrem tego hobby jak i opisać przypadki które nie powinny mieć w ogóle miejsca.
Opowiem o doskonałości a czasami o podłości
Wędkarstwo to moje życie, tak mówi moja wspaniała koleżanka, ja tylko mogę powiedzieć, że moje też. Jednak nigdy nie mów, że już wiesz wszystko bo w wędkarstwie uczymy się całe życie.
Opowiem o moich własnych doświadczeniach jak i opisywanych, czy praktykowanych przez innych wspaniałych kolegów. A szczególna uwagę pragnę zwrócić na ekologie, zachowanie i szacunek dla przyrody.
Cała jednak prawda to fakt, że tak naprawdę jak tylko pamiętam, to za każdym razem widzimy, że trzeba coś poprawić, zmienić na nowe, co nie oznacza nic innego jak to, że uczymy się ciągle czegoś nowego i stąd wędkarstwo jako hobby, we wszystkich metodach i technikach jako całość jest tak bardzo ciekawe i fascynujące.
Postaram się to udowodnić i opowiem od początku jak zostać wędkarzem i nie kolidować w przyrodę. Piękną i niepowtarzalną. Zaskakującą swoim obrazem, ale i groźną, wręcz tragiczną.
O przyrodzie można pisać bez końca. Można ją oglądać i podglądać, można pokazywać, jednak wszystko jest tylko jedną małą chwilą, dlatego mówimy,- nie do odtworzenia. Nawet kwiat kwiatowi nie jest podobny chociaż te same gatunkowo. Są inne. Co zniszczymy nie powróci. Smutna prawda ale prawda .Czy ten fakt, czyli bolesną prawdę można powstrzymać. Pytanie co najmniej zagadkowe jak i nie do realizacji. To tez fakt jednak nie załamujmy rąk i jakie wychowamy młodzieży takie będą skutki, czyli tego efekty..
Jeżeli ktoś jest malej wiary i liczy tylko na dzień dzisiejszy nie patrząc w przyszłość ten nie ma nawet szacunku dla samego siebie a oznacza to nic innego jak i to, że nie szanuje nic, więc przyrody też.
To o czym napiszę jest tylko jednym maleńkim kroczkiem w wielki plan ratowania życia. Naszego życia szczególnie .

Część pierwsza.
ANDRZEJEK
Kiedyś, któregoś pięknego poranka siedziałem nad brzegiem wody i rozmyślałem o tym co nas otacza podszedł młody człowiek, dziś już wiem, że Andrzejek, i zapytał
-No jak idzie, dzień dobry,- zapytał i powiedział.
Nie byłem zaskoczony bo takie pytania zadają bardzo często spacerowicze jak i przechodzący na upatrzone stanowiska wędkarze.
- A w porządku odpowiedziałem,- dzień dobry.
Nie wiedziałem , że ta znajomość będzie wieczna. Trwa do dziś , a już na pewno nie przypuszczałem, że stanie się inspiracją do napisania tych kilku słów o moim ukochanym hobby, wędkarstwie.
- Jak połowy r11; ciągnął dalej ten młodzieniec
-A jakoś tam leci
- Bo wie Pan co, ja też chcę wędkować r11; powiedział stanowczo i z entuzjazmem.
No i tu mnie kupił nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak mnie ucieszył. Dlaczego? A chociażby dlatego, ze nie będzie przebywał w tych Pubach i pił piwka z kolegami czy siedział bez celu w betonowej dżungli, czyli w blokowiskach ale siedział nad wodą i rozkoszował się przyrodą. Moje myśli latają jak oszalałe. Jak zacząć by go zainteresować, zatrzymać. Co powiedzieć tak młodej osobie. Musze być bardzo ostrożny bo zrazić to gorzej jak oszukać..
- No to co, a dlaczego nie wędkujesz r11; pytam
-Aaaa bo nie umiem i nic nie mam
-No to rzeczywiście masz problem
I nagle wypalił r11; A mógłby Pan mi powiedzieć coś niecoś o wędkarstwie
Chwila konsternacji. Wyglądał raczej na tych z blokersów, ale twarz miał miłą i uśmiechniętą.
- Dlaczego nie, - odpowiadam - ale zadam Ci na początek jedno pytanie, można.? r11;
Tu pomyślałem o zagadkowości, o odkrywaniu i o ciekawości. Tak wprowadzę go przez ciekawość. Nie odpowiedź ale pytanie, tak to ma sens.
- O co?
-powiedz mi co widzisz
-ale gdzie?
- no tu, w około
- no co, drzewa woda
-a jak myślisz, czy jest to dla Ciebie ważne, to całe otoczenie, tu w koło nas?
- no jeszcze nie wiem , a tak na prawdę nie potrafię tego za dokładnie opisać
Nastała cisza, każdy myślał swoje.
Jak sprzedać coś czego ten młokos nie rozumie. Jak przekazać mu wiadomość, że to co nas otacza jest i ma spójnik z wędkarstwem, a przede wszystkim wpływ na nasze istnienie.
Przyznam, że myśli mi się kotłowały w głowie, że strach pomyśleć, a jak mi odpowie, daj spoko dziadu..........
- Widzisz r11; zacząłem r11; przyroda to nie tylko to co widać,- przyroda to życie i jeżeli tego nie zrozumiesz to nici z Twojej chęci wędkowania. To jedna wielka całość.
-nie wolno Ci odbierać tego jako drzewo i woda, pamiętaj, powtarzam raz jeszcze to jest życie.

Siedział i milczał. Co mu tam w mózgu świtało tego nie wiem ale po jakiejś chwili powiedział
-a czy może mnie Pan tego nauczyć
Powiem, że byłem zdziwiony, zaskoczony wręcz zszokowany jego stanowczym tonem.. Dobrze więc wyczułem smyka. Wyczułem że chce. Dziś już wiem to na pewno.
No no no, nawet szybko poszło, czy oby nie za szybko napaleniec ?! Zobaczymy.
-Dobrze ale musisz wiedzieć, że lubię punktualność, nie piję piwa ani wódki i Ty też nie możesz.
-OK. dziękuje Panu to kiedy mogę przyjść
-A nawet jutro
-Tu
-Tak tu rano o ósmej, ja już tu będę czekał.
-Fajno i do widzenia do jutra
- Do widzenia.
Kiedy pobiegł pomyślałem sobie że nie przyjdzie, ale jak przyjdzie to ja mam następnego ucznia i przechlapane. Ale niech tam. Ja emeryt mam dużo czasu. Pytanie zasadnicze, -jak to zrobić?.
Bałem się, co innego koledzy z pracy a co innego taki młokos.
Plan był prosty, postaram się przekazać mu wędkarstwo moimi oczami i moim doświadczeniem. Nie jako instruktor ,jak ktoś lepszy , od niego ale po prostu będę sobie rozmawiał z nim o wędkarstwie. O wędkarstwie jakie ja znam, jakie polecam i jakiego nie toleruje. . Tak na prawdę nie wiem czy przekonam jego i wszystkich innych, do podjęcia rozmowy zemną, jeżeli jednak chociaż kilku, wędkarzy zgodzi się ze mną będzie zadowolonych i skorzysta z mojego doświadczenia to już będę poczytywał sobie to za sukces, no może nie sukces, to za mocne wyrażenie jednak moje zadowolenia nie będzie miało końca. Oby wzajemnie.
Czy wypada opisać mu moje początki? Zastanawiałem się nad tym i ni jak nie mogłem znaleźć miejsca kiedy się to zaczęło, ale po przemyśleniu to już jestem prawie pewien , że było to tak, I nie były to początki ale prawdziwy impuls do tych moich 48 lat z wędka. Powiedziałem 48 lat?
Jezusiu, kiedy to przeleciało.
I tak mu to opowiem, nie inaczej. Tak od tego zacznę.
Następnego dnia rano jest. Godz. 7,30 jest, no myślę, ale się napalił. Pogoda jak poniżej
Pięknie, no wiem, Cudownie.
Przychodząc pyta czy będziemy łowić.
-Zaraz zaraz, hopla nie tak szybko kolego, mówiłem, że trzeba się czegoś nauczyć a nauka to cierpliwości i stanowczość.
- to co mam robić/
-słuchać potrafisz?
-tak
- no to tu masz krzesełko, -rozłożyłem swoje -siadaj i słuchaj.
Zawsze, kiedy będąc małym chłopcem patrzyłem i podziwiałem to co robił mój ojciec. A robił cuda. Tymi cudami były pięknie dopracowane, kolorowe spławiki z gęsiego pióra i korka. Żeby taki mieć a co dopiero wziąć do ręki. Wydawały się takie kruche, delikatne.. Marzenie. Byłem tak nie spokojny jak i Ty teraz, ale nigdy też, do głowy by mi nie przyszło aby poprosić go by zabrał mnie ze sobą na ryby. Dystans jaki był miedzy mną a nim nie wynikał ze strachu ale z szacunku, bo jak wiem jego pozycja jako człowieka była uzasadniona. Była dobra w domu, wśród sąsiadów tak i w pracy. Darzono go szacunkiem. Pewnego jednak razu odważyłem się powiedzieć to zaklęte,- Tato zabierz mnie ze sobą, czy nawet - Tato czy mogę iść z Wami na ryby? Już nie pamiętam dokładnie ale sens ten sam. a tu o dziwo Tata mówi do Mamy , no to ubierz go. A zdecydowałem się na to bo przyszedł jego kolega z pracy Pan Ewald. Pan Ewald mrugnął tylko do mnie okiem i wyszliśmy z domu. Staw był od domu oddalony o jakieś 1,5 km. Kiedy minęliśmy tory kolejowe i weszliśmy na leśną ścieżkę Tata dał mi swoje kije, bambusy, a miał dwa 5 metrowe i mówi,- no jak już idziesz na ryby to nieś niech widza że jesteś wędkarzem jak i ja.
Tu Andrzejek przerwał - Bambusy, -zapytał
-tak bambusowe kije, - i ciągnąłem dalej
- Matko kochana byłem w niebie. Nad wodą Tata wybrał stanowisko pokroił na dłoni dwa z trzech przyniesionych ziemniaków zanęcił nie dalej jak 5 m od brzegu zarzucił, wbił kij w ziemię i mówi pilnuj, jak spławik zniknie to podnieś wędkę i wyciągnij rybę. Ha, dobrze powiedzieć ale jak to zrobić. Nie długo trzeba było czekać, spławik lekko podniosło i po chwili znikał pod woda ja zamiast podnieść wędkę wołam Tata, Tata ale Ojciec tylko powiedział kij do góry. Podniosłem no i ten opór. Jezusie co tam jest? Tata z Panem Ewaldem podeszli i patrzą. Ja nogi z waty i sam trzęsę się jak galareta. Po chwili pomogli mi wyjąć tego karpia 3,5 kilo, nie mogłem słowa wydobyć, podobno zbladłem.
Ten dzień, ta akcja, ten karp dał mi właśnie ten zastrzyk który za parę lat pozwolił mi odliczać te moje wspaniałe lata nad brzegami Polskich jezior, i rzek .
Tak widzisz dostałem zastrzyk na wiele lat.
-No fajnie, ja też polubię wędkarstwo.
-Tego jeszcze nie wiesz, ale oby tak się stało
-Jak Pan pomoże to się stanie.
Ciekawe, że na wszystko odpowiadał szybko i nawet sensownie.
Spinningiem cieszyłem się nie mniej. Mucha tez.

Na początek zadam sobie Tobie i Wam pytanier30;r30;r30;
r30;r30;r30;wędkarstwo hobby czy zawód?
Jedni, tacy jak ja traktują to jak hobby jednak istnieje grupa wędkarska, która przynajmniej uważa się za zawodowców, i to jest bardzo dziwne ale nie wnikam w te gierki bo ja jestem, jak i zresztą wielu wielu z nas hobbystą. I to jest prawdziwe wędkarstwo. Tak uważam i nikt mnie nie przekona do innego myślenia, a tym moim mówieniem prawdy już nie raz doszło do kontrowersyjnej, mocnej dyskusji narażając się na opinie krytyczne a nawet bardzo ostro sformułowane. A niech im tam, i niech pozostaną zawodowcami. Tak naprawdę mnie nie przeszkadzają, a raczej czasami pomagają, np. nowe składy zanęt, tylko pytanie zasadnicze dlaczego zawodowiec, czy z wędkarstwa można wyżyć, nie mówię o tych co produkują na naszą rzecz ale o tych którzy wędkują. Czy nie dziwne?
Jest też grupa innych wędkarzy ale o nich nie będę wspominał bo nie warto, o kim mówię i kogo mam na myśli Ci starsi koledzy wiedzą doskonale Tych lepiej o nich nie pytaj a już na pewno unikaj z nimi kontaktu, powiedziałem dosyć stanowczo a kto, to przyjdzie czas i pokażę.
I tak spotkania nasze jedno po drugim zlatywały jak i kartki z kalendarza. On słuchał i obserwował, nawet nie raz wydał okrzyk r11; no niech pan tnie bo bierze, śmieszne i zabawne to było, ale miłe.
Jezioro, staw, kanał czy rzeka a może morze. Czyli nasze wybory. Tak to my decydujemy co i gdzie chcemy łowić i spędzać wolny czas. Można też wszystkiego po trochu.
Co polubimy? A może jak ja, pokochamy. Polska jest pięknym krajem, nie tylko dlatego, że nasz kraj, ale piękno jest wszędzie i w przyrodzie i w nas. Wody nasze to cudownie położone jeziora, piękne rzeki, zbiorniki zaporowe, kanały i niech nikt nie mówi, że nie ma w nich ryby, ryba jest tylko gospodarka tymi zasobami daje i ma wiele do życzenia. Powiem więcej, my też przyczyniamy się do tego stanu istniejącego. A jaki jest widzimy. Odczuwamy to prawie na każdym kroku.
Dzisiaj dotrzeć do wody jest bardzo łatwo, posiadamy środki mechaniczne, które dotrą wszędzie, do każdego zakątka naszej krainy i to jest nie tylko wygodne ale przede wszystkim problem. Duży problem. Liczba naszych członków, kolegów zwiększyła się do paru milionów. Czy jednak to są Ci, o których można powiedzieć hobbyści, uważam, że nie, często poczynią tyle strat przez te dwa dni wolne od pracy, że strach oglądać ich efekty. To nie wędkarze a przede wszystkim nie ludzie. A co pozostawiają po sobie na łowisku to już nie mówię. Tam gdzie przebywał niedzielny tam nie ma co szukać przez kilka ładnych dni. Butelki, talerzyki plastikowe, woreczki, ha, całe wory śmieci, a co w wodzie , jaką zanętę wrzucili, że nie ma w ogóle ryby tego to już nie wiem, to jest tyko ich tajemnicą.
My to naprawiamy, MY, hobbyści. Prawdziwi członkowie tej wielkiej wspólnoty jaką jest nasz planeta z tymi urokliwymi miejscami.
Nie wolno tak czynić, tu zwracam się do młodych chętnych tej sztuki, ale i nie tylko do nich bo do innych też, do wszystkich i nie koniecznie wędkarzy by pamiętali, że my na tej planecie jesteśmy tylko przejazdem, gośćmi jesteśmy tu tylko chwilę, planeta ta udziela nam tylko gościnności więc szanujmy naszego gospodarza i dziękujemy mu za to co nam oferuje. Niszcząc nasze otoczenie a jej własność okazujemy brak szacunku dla gospodarza. Niszcząc środowisko niszczymy samych siebie.
Dziwiło mnie, że taki młody a jeszcze nie ma mnie dosyć. Pewno nie jeden powiedziałby , ale stary nawija, czy coś w tym stylu, on nie słuchał. Będą z niego ludzie.
Co roku z tego łańcucha życia odpada kilka ogniw, więc uważajmy oby nie odpadło to, które jest naszym odpowiednikiem, odpowiednikiem czynnika ludzkiego.
.Proszę popatrzeć,- śmiało, czy to jest nasz znak szacunku?
Zdjęcie Pana Małeckiego jest tak wymowne, że nie powstrzymałem się od publikacji.
Proszę popatrzeć czy to jest widok, który pragniemy oglądać. ? Nie, ale jest to widok naszej bezmyślnej, wręcz głupiej działalności. Jak pisałem powyżej podłość.
Czy takie sąsiedztwo nam odpowiada ?
Czy w takim środowisku chcemy żyć?
Andrzejowi pokazałem dwie miejscówki na których było nie lepiej jak na tych zdjęciach. Zbieraliśmy do worka te resztki po bałaganiarzu.
-Widzisz tu siedzieli Ci o których pytałeś.
-Ale śmieciarze!.
-Nie tylko, nie tylko mój młody przyjacielu.
-O widzisz to jest stanowisko karpiarza, połów z gruntu r11; przystanęliśmy na chwile
- jak widzisz i czysto w koło wszystko wyzbierane nawet odpadka z papierosa nie widać
Stanowisko karciarza.
-No tak czysto, juz wieczór ale widać r11; powiedział
Ja również jak przychodzę nad wodę to wyzbieram zawsze wszystko, milej posiedzieć a na wysypisku śmieci to niech siedzą, no wiesz kto.
-Wiem już teraz wiem r11; powiedział.- i dodał a co teraz
_ Teraz to już na dziś wszystko
-Już
- Tak już,
-No bo Pana można słuchać bez końca
-Co gaduła ze mnie?
-Nie ale ciekawie Pan opowiada, i nawet nie wiem kiedy zrobiło się ciemno.
- No widzisz to leć
- Dobranoc
Teraz do rzeczy.
Nie jest sztuką powiedzieć tu masz kij i poławiaj na spławik. Trzeba dokonać wyboru. Kto to ma zrobić. Oczywiście on sam. Jak ?
Trzeba mu pokazać inne techniki a zabiorę go na wycieczkę po innych zbiornikach wodnych a nóż odkryje, że chce uczyć się muchy. A potem, przy następnym kolejnym spotkaniu zapytam DEFINITYWNIE, - jaka metoda ?.
Może i ciekawie ale jeszcze wiele przed nami np. r11;wybierzemy się jutro na wycieczkę.
Rano pytam - pasuje Ci mała wycieczka ? r11;
- Tak tylko gdzie i poco
- Dowiesz się po drodze.
- A to po to tak rano kazał mi Pan przyjść
- Nie nie kazałem a prosiłem siadaj z tyłu to się zdrzemniesz bo widzę że jeszcze spisz, I zapnij pasy.
Następnego dnia objechałem z nim kilka zbiorników i rzek. Poświęciłem na to cały znowu dzień. Oglądał zmagania kilkunastu wędkarzy, i jednych brodzących z mucha i spinningistów jednak uwagę przykuł jeden Pan który bardzo ładnie dawał sobie rady ze spławikiem na rzece Skawie. Widziałem ta iskrę w jego oku. Także jego pytania były nie bez sensu jednak ten kolego z nad rzeki nie za chętnie odpowiadał na zadane pytania by w końcu powiedzieć bardzo szorstko.
- Zabieraj Pan stąd swojego syna na spacer niech nie truje.
Nie grzecznie postąpił, jednak jego prawo.
Andrzejek był zdruzgotany, i jakby czytając w jego myślach odgadłem to co i mnie samemu przyszło by do głowy bo po chwili powiedział
-I tak będę lepszy od niego, jeszcze mu pokażę.
To mnie cieszyło i tak na prawdę już nie musiałem pytać spławik czy inna metoda, ale zapytałem, więc zapytałem, ale w pytaniu była odpowiedź Andrzejka r11; spławik zapytałem?
-Tak spławik.!
Trochę o spławiku tak ogólnie.
Obojętnie gzie łowimy to, czy to na kanale czy na rzece lub też na zbiorniku jesteśmy pewni, że co jak co ale na spławik musimy mieć brani. Nic bardziej błędnego, nie zawsze ryba ma ochotę na pobranie przynęty a jeżeli już zasygnalizuje nam branie to tez nie zawsze , jak się mówi potocznie, wisi. Oczekujemy wić na drgnięcie spławia, schowanie się go pod woda czy w przypadku brania Leszczowego wystawienia go czyli wyłożenia. To jednak jak wszystko w wędkarstwie nie całkiem prawda bo i płoć czy ukleja tez pięknie wykłada nam spławik.
Wędkarz który łowi od czasu do czasu, niedzielny ma z tym jeszcze większe problemy bo trafić na brania to trzeba być szczęściarzem.
Bardzo ważną role ma do spełnienia zestaw jako całość a szczególnie wyważenie spławika, to już wyższa szkoła jazdy.
Powiem krótko Anglicy to są specjaliści w tej dziedzinie i basta. Koniec kropka. Opracowali to wręcz matematycznie.
Nie mniejszą rolę odgrywa zanęta. Powiem tu, że też bardzo ważna.
W drugiej części poświęcę więcej temu tematowi.
Postanowił to jego, koniec. Postanowił że tak, to wtedy jeszcze jedno pytanie nie mniej ważne, a musimy je zadać sobie ostateczne,, a pytanie brzmi, czy jestem zdecydowany by zostać wędkarzem ?. Dziwne ? Nie?
Andrzejku i proszę szanownych kolegów, nic w tym dziwnego, to na prawdę poważna decyzja, to nie ma być uniesienie chwili, a bo kolega łowi to i ja też, oczywiście można i tak, ale czy robimy to z prawdziwym przekonaniem. Czy na prawdę chcemy tego. ? Czy jest to tylko ta chwila by uciec na jakiś czas od swoich spraw. Jest to decyzja nasza samodzielna jednak nie we wszystkich wypadkach, bo jest, na całe życie. Moja znajoma na pytanie r11; czym dla niej jest wędkarstwo mówi krótkor30; życiem! I tak proszę to traktować poważnie, bo to hobby potrzebuje przekonanych, zdecydowanych z poświęceniem czasu i pieniędzy. Jest to hobby czasochłonne i kosztowne. Przestrzegam przeto przed wskakiwaniem do zimnej wody.
Jednak aby nie było tak oficjalnie i patetycznie kilka ciepłych słów .
Obcowanie z przyroda i bycie razem z nią to cudowne uczucie. Malownicze okolice, poranne mgły , zapach powietrza wschody słońca, jak i jego zachody, rosa na listkach, trele ptaków i wiele innych stworzonych przez naturę cudów można nie tylko oglądać ale brać czynny udział w trwaniu tej pięknej krainy wód, lasów, łąk czy gór.. Spotykamy po drodze na stanowisko Takie oto cuda czasu ,słońca i przyrody. T To powyżej jest Twoje i Wasze gwarantuję, jednak trzeba, jak pisałem powyżej być przygotowanym na przyjęcie tego daru natury. Ten dar to też my, oczywiście, że my i odgrywamy w tym spektaklu nie współmierna rolę, raz dobrze raz źle ale odgrywamy. Czy nam się to podoba czy nie.
Co znaczy przygotowanym, to nic takiego wielkiego, wystarczy szacunek. Jeżeli zwrócimy się z szacunkiem do natury odpłaci nam to po stokroć.
-czy rozumiesz
-tak rozumiem r11; ale Pan to ma gadkę, diabła by Pan kupił
-A żebyś wiedział, i z diabłem bym się skumał oby tylko nie zniszczyć tego co przez miliardy lat tworzył Bóg, czyli sama natura, bo to sama natura jest tym nie pojętym Bogiem Stworzycielem.
Proszę bardzo czy się mylę, nie piękny wschód.
Uważam więc, że decyzja zapadła,- chcemy być wędkarzem, co Andrzejku !?
Odpowiedź była jednoznaczna, TAK!
No to teraz pomówię z moim młodym kolegą o tym jak zacząć
Początki
-No to ja lecę
A Ty gdzie ?
-No do sklepu mam trzy stówki to kupię wędkę haczyki i żyłkę.
-No to mnie rozbawiłeś.
-Czemu?
-No nie tak szybko młody człowieku, Nie rzucamy się do pierwszego lepszego sklepu, czy co gorsza na targ i zaczynamy kupować sprzęt. To bardzo poważny błąd. Nie tędy droga drogi kolego.
-Pytasz a co zrobić?
Popatrzyłem na niego z troskliwością i dodałem.
-Przecież nie wiesz nawet co kupić.
Powiem tak, Trzeba cierpliwości i raz jeszcze cierpliwości. Musisz się określić jaka metoda Ci się nie tylko spodoba, czy interesowała (mam na myśli bata lub też połowy na odległość.
Ja wiem że wtedy tam nad woda spodobała mu się praca tą odległościową.) ale i na jaką Cię stać, tak, tak i mentalnie i finansowo. Bo może się okazać, ze kupisz jaki okropny teleskop i co było by jeszcze gorsze gdybyś został wędkarzem z tej trzeciej grupy. Tego nie życzę nikomu a Tobie szczególnie, jednak przestrzegam przed popadnięciem w takie towarzystwo wiec kij musi Ci leżeć w ręce, bo ich nauki i upodobnianie się do nich nawet kijem to pierwszy krok w ich stronę. Nie bogato ale pewien styl trzeba zachować.
-Polecam kijek średniej klasy nie drogi. I wygodniej i taniej a do innych metod dojdziesz mój drogi młody przyjacielu już sam pod wpływem dalszych zauroczeń.
-Mówi Pan ?
-Tak mówię.
-No to ok.
Są tez tacy, którzy hołdują zasadzie złów i puść!? Czy im wierzyć, no trzeba, bo nie można wszystkich podejrzewać o niecne zamiary jednak ja zawsze trzymam pewien dystans do takich oświadczeń bo znam życie.
Ja samr30;r30;r30;r30;r30;
r30;r30;r30;r30;.co prawda tak na serio nie zawsze rybki wypuszczam, ale na ogół wypuszczam, a u mnie ogół to 98% czyli wychodzi ,że prawie wszystko. Ja ryb nie jem, żona czasami, są jednak tacy którzy dopuszczają się i złowione limity sprzedają. To nie tylko skandal ale karalne.( czy można mieć wytłumaczenie, że nie ma pracy? )
No ale do sprawy i pracy bo młody się niecierpliwi.
Wiem, wiem, tak po prawdzie zawsze i wszyscy zaczynają od spławika i my jak pisałem od tego zaczniemy tylko dodam, że to są początki, jednak ja uważam, że jest to myślenie mylne, wypacza nasze zamierzenia i nie daj sobie wmówić, że należy zaczynać od spławika, bo może spinning czy nawet mucha jest w Twoim zainteresowaniu, ale Ty jeszcze o tym nie wiesz więc musisz się przekonać. Sprawdziliśmy to i wyszło na spławik. Jednak hola, hola, życie weryfikuje nie jedna pomyłkę.
- Mam tylko jeszcze jedna prośbę, jest czwartek spotykamy się w poniedziałek a Ty
po prostu, pochodź trochę wśród wędkarzy nad stawem, przy mnie też to wtedy rozmawiaj z nimi, ciągnąłem - niech poradzą, podpowiedzą ale nie z jedną osobą ale z kilkoma, zapoznaj się z kimś kto wyda Ci się najbardziej rozsądnym to nie muszę być ja bo też wszystkiego nie wiem, zaproponuj mu wspólny wyjazd, poznaj go, jego techniki a potem poproś o doradztwo w wyborze sprzętu na pewno się zgodzi jeżeli będzie prawdziwym wędkarzem, mówię a wiem co mówię, bo ja bym tak uczynił, czyli pomógł., wiele można się nauczyć, tylko nie zadawaj za dużo pytań no bo wiesz co nas spotkało.
-A potem do sklepu-
-Tak do sklepu?
-W poniedziałek- jeszcze nie dziś,-
-A - ale przy okazji pokażę Ci kołowrotek do Matcha, mały jak widzisz nie jest za nowy ale powiem Ci że sprzętem się ryb nie łowi mój znajomy zawsze mawiał ,- ryby są zawsze tylko wędkarze do dr30;r30;i ten kręciołek swoje, czyli robotę wykonuje pięknie.-
-Taki mały ?
-Taki mały !
A widzisz ten kijek ? Tego Jaxonka, wspaniały co ? rozkładając pokazywałem mu kijek 4,20 o pięknej akcji szczytowej, jednak przy większej holowanej rybce cudownie układa się w parabole. Moje Mikado też, a nawet bardziej.
Trzymał w ręce i co tam sobie myślał ale to już jego sprawa.
-No to do poniedziałku ?
-Do poniedziałku
-Do widzenia.
- Ale taki sobie kupię.
Kiedy przyszedł w poniedziałek był inny. Widziałem ze coś mi chce powiedzieć, jednak nie pytałem, będzie chciał zapyta. Na Tyle go już znam. Przegryzie to co mu leży na wątrobie i zapyta.
-No i co opowiadaj
- A co tam jakoś bez Pana to nie to samo
-Za bardzo chcesz przyjacielu
-Chodźmy do sklepu.
-No jak chcesz to idziemy do sklepu..
Nie do byle jakiego ale do sklepu gdzie można otrzymać dobry sprzęt i porady, więc do sklepu wędkarza bo takie są, wędkarstwo to też sklepy, które prowadzone są przez doświadczonych wędkarzy. Ale i takich których interesuje tylko kasa.
Idąc opowiadam o różnych sprawach, oczywiście związanych z wędkarstwem, może nie po kolei ale mówię.
-Pamiętaj postaraj się dobierać bardzo starannie sprzęt.Mówiłem że pomogę to pomogę, tylko widziałeś już tyle że możesz sam to załatwić, a ja się poprzyglądam. A jest dzisiaj w czym wybierać. Firmy specjalizujące się w produkcji sprzętu wędkarskiego prześcigają się w modelach jak i samej technologii, jednak powiem otwarcie, że czasami jest to wszystko robione bardziej dla reklamy jak dla nas, więc nie trzeba się dać zwieść chwytom reklamowym a raczej kupować te sprawdzone już przez innych. Starannie to co to znaczy. A znaczy by dobrze obejrzeć wszystko, np. przelotki, złącza czy nie ma luzów a nawet pęknięć i to samo przy kupnie kołowrotka, starannie oglądać towar bo zdarzają się sprzedawcy nie uczciwi. Tak są tacy. Patrzą tylko na zysk, to smutne ale jak w życiu, prawdziwe. Uczulam na to wszystkich, to tez zadanie każdego z nas, którzy maja do czynienia z początkującymi.
Jaki sprzęt
Zawsze kupujemy w kolejności,- kij
Kołowrotek
żyłkę
i dalej reszta akcesoriów potrzebnych do tej przygody a więc - spławiki, śruciny, haczyki podpórki siatkę, krzesełko i tak dalej a ile tego potrzeba na pewno nie tylko pomoże Ci kolega czy znajomy ale i same potrzeby kiedy zauważysz ich brak podczas połowu.
Kiedy wszedł do sklepu, a umyślnie zawiozłem go do sklepu gdzie klient zawsze jest na pierwszym miejscu. Oszczędzić grubiaństwa i wszechwiedzących magików to tez dobry początek.
Zaraz w drzwiach usłyszał
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc
- A dzień dobry porozglądam się trochę.
- Proszę bardzo , odpowiedział ekspedient.
Popatrzył na mnie, ja tylko mrugnąłem okiem. Podszedł prosto na stojaki z kijami. Był w szoku
- O matko ile tego, co wybrać ?
- Szukaj swoje 4,20 cia
I tak przeleciało jak migniecie okiem 2 godz. Kupił wszystko, wszystko jak na pierwszy raz. Coś mu dołożyłem ze swoich zasobów.
Jechał za nami jego rodzic, poznałem go po wyjściu ze sklepu, miły człowiek i ma zasadę jak nie dotknie nie uwierzy. Jak ja. Bał się o syna i pieniądze, a może oszust. To już wyjaśnione, ani pieniądze ani oszust, człowiek.
Koniec części pierwszej smiley



Nowości