david81z napisał(a):Nie zapominajmy o obrotówkach, tez trzeba miec kilka
A ja od siebie dodam, że tak na większych rzekach Pomorskich typu Brda, Pasłęka, Drwęca czy Łeba jak i na podgórskich typu Dłubnia, Stradomka, Szreniawa czy Mierzawa zapomnianymi a wciąż świetnymi przynętami pstrągowymi są nieduże wahadłówki. Na początku sezonu prowadzone łagodnie, w dryfie, niczym miniaturki trociowych karlinek zaś w cieplejszych okresach sezonu prowadzone bardziej aktywnie, z prądem. Często właśnie wahadłóweczki są "wunderwaffe" wytrawnych łowców pstrągów, skrzętnie skrywanymi najgłębszych zakamarkach kamizelek i nie pokazywane byle komu nad wodą.
Tu muszę się pochwalić, że jednymi z lepszych wahadłowych killerków jakimi miałem przyjemność łowić są rękodzieła klepane przez TOMa w jego warsztaciku na działeczce

Z wyrobów masowych zaś cenię sobie szczególnie model "Lil-Oringen" ABU (podobny do naszej polspingowskiej Eski, najlepiej stare wyroby, miedziane.
Mam jedno pudełko wśród pstrągowych przynęt przeznaczone tylko dla wahadełek. Jest w nim kilkadziesiąt różnego typu wabików w rozmiarach 3-6cm i wadze 4-8 gramów. Są one co prawda najmniej liczebnie reprezentowanymi przynętami pstrągowymi w moich szpargałach, no może na gumki i jigi łowię rzadziej i mniej ich tacham, nieco więcej mam obrotówek no i woblerów przede wszystkim, ale to wahadłówki darzę największym sentymentem, zwłaszcza te spośród nich, które są rękodziełem wędkarzy. Z bardziej popularnych klepanek mogę z czystym sumieniem polecić najmniejsze modele Kaczmarka, który słynie bardziej z robienia trocoiwo - łososiowych wabiów, ale i te pstrągowe są świetne i co najważniejsze łatwe do dostania choćby na allegro.