Kiedyś robiłem jednak w dzisiejszych czasach pewno należy zadać sobie pytanie czy warto?
Odpowiem tak. WARTO! Pomimo że są. Jest ich dużo. Różnej marki, kształtów kolorów i do połowu przy dnie jak i na powierzchni.No i są nie za drogie.Jednak nic nie zastąpi osiągniętej satysfakcji z własnej produkcji a raczej dłubaniny, czyli takiego naszego hobby.
Chodziłem z muchą i spinem 35 lat. Ile kilometrów przeszedłem nie wiem, nie pamiętam, pamiętam za to dobrze jak brakło mi dna pod nogami i to dwa razy. Nie życzę.
Teraz tak sobie myślę, że nadszedł czas podzielić się moim doświadczeniem z innymi.Czyli Wami. Czy mi się to uda? Ocenicie sami.
Zima jest długa i czas wlecze się nie miłosiernie co robić w długie wieczory? No jak co woblerki! Albo w PP-2.Polecam jednak to pierwsze a drugie dla relaksu.
Popularnie nazywam to struganiem zresztą jak wszyscy, ale przy dzisiejszym dostępie do technologi najnowszej jest to łatwiej ogarnąć, bo narzędzia są ogólnie dostępne i powiem za grosze.Czyli co, produkcja? Nie zawsze powiem, rękodzieło i nie boję się tego słowa.Jednak radze robić to ręcznie.Powoli a do skutku.
Jeżeli spinningista utraci woblerka na zaczepie a był on dobrym kusicielem to zawsze możemy go powtórzyć, jasne jest, że nie będzie idealny jak poprzednik, ale bardzo podobny. Ja teraz kupuję woblery po jednej sztuce, sprawdzam na wodzie i jak daje kopa to powtarzam go sam trzy krotnie. Staram się zrobić go jak odbicie w zwierciadle, sobowtóra.
No zaczynamy.
Aby jednak to zrobić, czyli zacząć, należy bardzo dokładnie zobaczyć, pooglądać kilka woblerów. Kiedy już wiemy jak są zbudowane i z czego staramy się zrobić warsztat, tak warsztat. To nie musi być jakaś tam hala, broń Boże, ale wystarczy mały kącik gdzie w samotności w obecności zapachu drzewa spędzimy miło czas, wypoczywając.Taka izolacja nam się przyda.A więc wiemy co nam potrzeba, a potrzebne będą nam, - drzewo, kleje,żywica,papier ścierny,nożyki,pilniczki, piłki do drzewa i metalu,pleksa i wiele różnych narzędzi o których powiem przy obróbce drzewa.
Nie używamy materiałów takich jak styropian, pianki różnego pokroju, drzewa miękkiego jak brzoza czy osika itp.Jest bardzo trudno je wyprofilować, a jeżeli nam się to uda to farby nam to zepsują. Z drzew takich zostanie jeż a reszta nam się rozpłynie.
Tak czy owak pozostaje nam tylko drewno, drewno i to ciężkie i twarde.Ja osobiście robiłem i robię z lipy i buku co oznacza tylko liściaste.Drzewo zdobywam na spacerach po lesie,przynoszę do domu kawałki suchych gałęzi takich po 0,5 m. nawet jak ręką uderzę w gałąź a ona tak pięknie trzaśnie to wtedy wiem że mam najlepszy materiał na wobka, tylo prosze uważac aby nie było zmurszałe. Nie zapominajcie o dosuszaniu drzewa i wtedy korę należy zdjąć bo popęka co nie jest taką wielką przeszkodą bo zawsze ten kawałek 5 czy nawet 11 cm. nam zostanie do obróbki. Kiedyś całkowicie przypadkiem byłem na składnicy drzewa i podniosłem taką przekładkę okazało się że mogę ją sobie zabrać i było tak lekkie i takie dobre do obróbki jak balsa, ale do dziś nie wiem co to za nazwa i skąd pochodziło.Można też gotowe już listewki kupić w dużych sklepach typu Castorama, ja jednak już na taka łatwiznę nie chodzę.
Nie polecam też pomimo dobrej wyporności drzew typy Balsa, jest droga i komponenty do niej jak żywice czy lakiery a nakładane kilkakrotnie na takie drzewo jest nie opłacalne i przy pobiciach prędzej są narażone na uszkodzenia.
Tak więc postanowione woblery robimy z drzewa,Lipa.Buk,Czerwona Olcha i wszystko co jest w
drzewie twarde i nie ma tendencji do rozwarstwiania się na różne sposoby.
Na pierwszym rysunku jest pokazane na przygotowanym już klocku jakie robić nacięcia na ster i stelaż.Ja jednak do tego muszę wrócić bo nie jest tak,że robi się nacięcie i to wszystko. Nie. Nacięcia robimy różne w zależności od woblera jaki sobie zaplanowaliśmy.Bo inne będzie miał głęboko schodzący, inny w pół wody a jeszcze inny powierzchniowy.Jednak dokładniej już przy opisach samych woblerów.
Taki klocek zawsze robię dłuższy od zakładanej długości i projektu wobka o 1 cm, jest to nie tylko wygodne ale wręcz potrzebne, tak zwana strefa bezpieczeństwa.
Przedstawiam też jak powinny wyglądać stelaże, jedno kotwiczny, czy dwu kotwiczny a także do woblera głęboko schodzącego, a i układ sterów, ale o tym potem.
Znam takich co robią oczka na wkręcanie, jednak jakoś nigdy nie mogłem się do nich przekonać, przedstawię na rysunku w dalszej części.
Było by cudownie, gdyby na stery mogliśmy sobie pozwolić na poliwęglan, ale odpuśćmy sobie ten artykuł bo i drogi i prawie nie dostępny. Pleksa, tak popularna pleksa, to jest to czego szukamu i z czego raczej będziemy robić stery. Napisałem szukamy ale tak na prawdę to jest wszędzie, gdzie by nie popatrzeć tam jest, leży wszędzie i na śmietniku i w naszych domach a raczej najpierw w naszych domach a potem na śmietniku.Ja mam kupione w /-/ nie napiszę bo można by mi zarzucić no wiecie co. Ale kupiona w wielkim składzie budowlanym w tych małych arkuszach, co prawda są już na wykończeniu, bo już tak dużo nie robię, ale jeszcze mam , a mam od 1mm do 5 mm grubości. Są potrzebne i te cienkie i te grubsze, bo w zależności od woblera stosujemy grubość i długość steru. Tutaj taka mała uwaga co do długości steru, co nie którzy mówię że ster nie może być za długi bo się wykłada wobler w wodzie. Oczywiście kiedy oczko zaczepowe na agrafkę jest przy samym tułowiu a ster długi to opór wody jest tak duży, że wobler się wykręci, bo postawi go pionowo i zacznie robić pod woda cuda niewidy. To nazywam brakiem umiejętności bo po prostu ster został źle dopasowany do wobka, napiszę jak dopasować ster do każdej wielkości woblera, co już pokazuję na poniższym rysunku w postaci stelażu na dole 2 go rys.Ale powoli systematycznie i do końca.
DRUT
Dentystyczny. Jednak znowu jak inne ma te same wady, drogi i trudny do zdobycia. Jedni używają spawalniczego, 0,8 0,1mm. Można, czemu nie, zresztą można założyć i zwykły, ale bardzo szybko rdzewieje. Ja osobiście kupuję jak najgrubszej średnicy sprężynę do systemów grzewczych, czyli popularnych grzejników. Jest igielindrat , podatny do profilowania i nie rdzewieje.A jak rozciągniesz to masz go całkiem sporo ni i nie drogi i dostępny.Jednak wybór pozostawiam kolegom.
Ważne.Nie podchodźcie do tej zabawy zbyt poważnie, bo to przynosi efekty odwrotne od zamierzonych.
Mamy więc materiały, chęci też, jak i już w głowie wymarzone modele no to teraz do roboty.
Organizacja warsztatu.
Mała wzmianka powyżej, jest ale to nie wszystko. Głownie chodzi aby tak sobie zorganizować pracę by była przyjemnością.
Na samym początku narzędzia.Ja mam ten komfort, że nie muszę kupować bo tak na prawdę to po latach zgromadziłem wszystkie elektryczne jakie tylko są, łącznie z agregatem prądotwórczym.
Najważniejszą sprawa jest nasze bezpieczeństwo. BHP. jest i są narzędzia o bardzo dużych obrotach jak i ostrzach bardzo ostrych czy jak papiery ścierne ścierających. Trzeba po prostu być ostrożnym. Przy pracy tymi narzędziami należy używać zabezpieczeń takich jak okulary, czy w nie których przypadkach rękawic, mówię w nie których bo jak sam doświadczyłem przy innych pracach wręcz przeszkadzają.
Co musimy posiadać !? Daję wykrzyknik i znak zapytania bo można i nie potrzeba jeżeli robimy czyste rękodzieło.
Piła tarczowa.....
....... prototyp raczej modelarski, taki dla majsterkowicza, mała tarcza do 115mm średnicy wystarczy.Osłona na element wirujący do cięcia materiału.
Obudowa tej wirującej tarczy przy szlifowaniu na 1,4rtą ( na rysunku )dlatego tak by nie wyrzuciło nam szlifowanego materiału w powietrze, a nie daj Boże uderzyło w czoło czy oko. Do tego co najmniej trzy tarcze, jedna o większym skoku ząbków druga o mniejszym i mniejszej rozwartości, czyli co cięcia precyzyjnego. Ta trzecia do szlifowania. Ja mam wycięte koło z pilśni o średnicy 20 cm i na to koło mam nałożony papier ścierny. Papier od 180 do 280. Można też przytwierdzić do tarczy z piły kątowej też nie złe rozwiązanie. Blat stały musi być idealnie ustawiony pod kątem 90 stopni i prawie stykający się z tarczą szlifierską. Oby była jak najmniejsza przerwa pomiędzy tymi dwoma elementami.
Wiertarka....
.........też raczej małej mocy około 400 W bo tak prawdę mówiąc będzie potrzebna jedynie do końcowego szlifu, zakładamy do futerka papier gwiezdny i robimy końcową, przed malowaniem gładź. jest to zabieg nie groźny - bezpieczny a efekt piękny.
Noże i ostrza.
Nasza domowa zabawa w robienie woblerów kojarzy się niemal zawsze z obróbką drzewa a więc i wióry, inaczej powiem struganie. Jeśli struganie - to koniecznie potrzebna są ostre noże czy nożyki. Są ostre to i bardzo ostre narzędzia. Do obróbki zgrubnej używam zwyczajnego kozika z miękkiego i rdzewiejącego żelaza, który kupuję w sklepie szewskim, inaczej nazywany gnypem. Jednak nie ma znaczenia, czy będzie to scyzoryk bo może być z czubatym ostrzem, czy inny nóż kuchenny byle nim operować dobrze czyli stanowczo i po wyobrażonej linii prostokątnym zakończeniem. Istotna jest owa miękkość metalu, która pozwala na bardzo szybkie naostrzenie narzędzia.
Potrzebne na stanowisku pracy będzie coś do ostrzenia - niestety kilka, o różnym stopniu chropowatości, tak aby ostrze było można nadzwyczajnie naostrzyć po prostu zdjąć drut, tak aby każde dotknięcie drewna odcinało mniejszy lub większy wiórek.
Przybywa
To na dziś tyle, tak powoli dzień po dniu będę dopisywał w zależności od czasu, aż to CDN zniknie



Nowości